Jowisz to największa planeta Układu Słonecznego, gazowy olbrzym oddalony ponad 700 milionów kilometrów od Ziemi, ale przez swoje rozmiary jest dobrze widoczny nawet gołym okiem. Natomiast Wenus to trzeci najjaśniejszy obiekt na nocnym niebie. Pod względem jasności ustępuje tylko Słońcu i Księżycowi.
Niezwykłe widowisko nadchodzi. Miłośnicy astronomii mają powód do radości, ponieważ jeszcze w tym miesiącu będą mogli podziwiać pięć planet Układu Słonecznego, które jednocześnie będą widoczne z Ziemi w rzadkiej formie układu planetarnego. 28 marca, Jowisz, Merkury, Uran, Mars i Wenus ułożą się w rzędzie na niebie tuż
Źródło: Read i in. (2015). Choć na każdej z tych planet występuje efekt cieplarniany, manifestuje się on z różnym natężeniem. Przyjrzymy się więc różnicom pomiędzy warunkami panującymi na Ziemi, Marsie, i Wenus. Pierwszą z nich jest gęstość atmosfery. Nawet jeśli gazy cieplarniane występują w atmosferze ziemskiej w
Wenus - druga według oddalenia od Słońca planeta Układu Słonecznego. Jej nazwa wzięła się od rzymskiej bogini miłości, Wenus. Jest trzecim pod względem jasności ciałem niebieskim po Słońcu i Księżycu widocznym na niebie. Jej obserwowana wielkość gwiazdowa sięga −4,6 i jest wystarczająco duża, aby światło odbite od Wenus powodowało powstawanie cieni. Ponieważ Wenus
I uważajcie, żeby nie pomylić się z Jowiszem, który jest bardziej widoczny i jaśniejszy niż zwykle. Opozycja Jowisza zaplanowana jest na 20 sierpnia. Jak odnaleźć Saturna na letnim niebie. Po pierwsze, szukaj Jowisza, najjaśniejszego obiektu gwiezdnego na wieczornym niebie, gdy Wenus spadnie poniżej horyzontu po zachodzie Słońca.
– Wulkanizm to jeden z podstawowych planetarnych procesów geologicznych. W przypadku Wenus ciągle jest słabo poznany – dodaje. Kiedy zebrano dane o wulkanach na Wenus? Tworząc mapę wulkanizmu na Wenus naukowcy wykorzystali bardzo stare dane. Zebrała je sonda Magellan, która badała gorącą sąsiadkę Ziemi między 1990 a 1994 rokiem
. Szybki rzut oka na Układ Słoneczny i mogłoby się wydawać, że Merkury po prostu nie może być planetą najbliższą Ziemi. A jednak! Pamiętajmy bowiem, iż planety nie są statyczne - cały czas poruszają się po swojej orbicie wokół Słońca i gdy grupa astronomów przyjrzała się im bliżej, to okazało się, że to właśnie Merkury spędza najwięcej czasu w najbliższej odległości do Ziemi. Wnioski naukowców poszły jeszcze dalej - obserwując specjalnie zaprojektowaną symulację zauważyli, iż średnio, Merkury krąży najbliżej każdej z pozostałych siedmiu planet Układu Słonecznego - Wenus, Ziemi, Marsa, Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna! Merkury to zresztą naprawdę interesujące ciało niebieskie, które warto poznać bliżej. Zapraszamy zatem do naszej galerii i poznania kilku faktów oraz ciekawostek o tej planecie. Voyager Golden Record - zbiór materiałów o ludzkości, który podbił Wszechświat: /11 Merkury - Caloris Basin NASA Merkury to najmniejsza planetu naszego Układu Słonecznego. Jest tylko trochę większa od Księżyca. /11 Merkury - dziwne wgłębienia na powierzchni planety NASA To także planeta położona najbliżej Słońca - zaledwie w odległości ok. 58 mln kilometrów, co jak na kosmiczne standardy stanowi wręcz rzut kamieniem. Co ciekawe, mimo tak bliskiej odległości od Słońca nie jest to najgorętsze ciało niebieskie w Układzie Słonecznym. To miano przypada Wenus, gdzie dzięki grubej atmosferze panują rekordowe temperatury na powierzchni. /11 Merkury - komputerowa fotomozaika południowej półkuli planety NASA Jeden dzień na Merkurym (czyli jeden obrót planety względem gwiazd) wynosi 59 ziemskich dni. Z kolei pełen cykl dnia-nocy trwa tam aż 175 ziemskich dni. O tym, jak blisko planeta jest Słońca świadczy też fakt, iż okrąża ona Słońce zaledwie w 88 ziemskich dni. /11 Merkury - Odin Planitia NASA Powierzchnia Merkurego jest skalista oraz usiana wszelkiej maści kraterami, a sama planeta zalicza się do tzw. planet typu ziemskiego, z solidną powierzchnią, tak Ziemia czy Księżyc. /11 Merkury - mapa planety ze wzbogaconą kolorystyką NASA Merkury posiada cienką atmosferę składającą się głównie z tlenu, sodu, wodoru, helu i potasu, a na samej planecie nie da się oczywiście oddychać. /11 Merkury - krater Degas widoczny na środku zdjęcia NASA Merkury to także planeta, która nie posiada żadnego księżyca i nie licząc Wenus jest to jedyna planeta w Układzie Słonecznym pozbawiona takich obiektów. /11 Merkury - piękne zdjęcie południowej półkuli planety usianej kraterami NASA Merkury to planeta niezbyt sprzyjająca istnieniu życia. Dzienne temperatury sięgają 430 stopni Celsjusza, a w nocy spadają do minus 180 stopni. Z tego co wiemy o życiu, na Merkurym nie ma warunków do jego istnienia. /11 Merkury - krater Mena z charakterystycznymi, jasnymi "promieniami" NASA Gdyby stanąć na powierzchni Merkurego w momencie, gdy znajduje się on najbliżej Słońca, to nasza gwiazda byłaby ponad trzy razy większa niż podczas obserwacji z Ziemi. /11 Merkury - klimatyczne zdjęcie planety z lekko podrasowaną kolorystyką NASA Merkury doczekał się już paru kosmicznych misji. Pierwszą taką inicjatywą była misja Merkury 10, z kolei MESSENGER, należący do NASA, jako pierwszy obleciał planetę. Aktualnie trwa tylko jedna misja powiązana z Merkurym. To BepiColombo - wspólna inicjatywa europejskiej i japońskiej agencji kosmicznej, w ramach której na planetę leci sonda, która ma tam dotrzeć w grudniu 2025 roku i lepiej zbadać ten obiekt. /11 Merkury w pełnej krasie - tym razem w naturalnych barwach NASA Ze względu na eliptyczną orbitę planety (czyli przypominającej kształtem jajko) i jej leniwą, powolną rotację, podczas wschodu słońca obserwowanego z niektórych obszarów Merkurego, nasza gwiazda na krótko wschodzi, zachodzi i ponownie wschodzi. O zachodzie słońca ten proces postępuje w drugą stronę. /11 Popularne teleskopy w polskich sklepach Chcesz rozpocząć przygodę z domową astronomią? To zerknij na ceny popularnych teleskopów
Wbrew sugestiom filmów sensacyjnych – nie czeka nas wtedy koniec świata. Fot. DoomsdayNews Nowy rok zaczynamy z niesamowitym wydarzeniem, jakim będzie ustawienie się Merkury, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna – pięciu planet widocznych z Ziemi gołym okiem – w linii prostej, od horyzontu do Księżyca. Układ tych pięciu ziemskich sąsiadów widoczny będzie od wtorku, 20 stycznia, do soboty 20 lutego. Dr Tanya Hill, kuratorka Planetarium w Melbourne, poinformowała na portalu Australian Geographic, że jeżeli nie uda Wam się złapać tego zdarzenia w tym miesiącu, będziecie mieli kolejną szansę w sierpniu. I jeszcze jedną w październiku, 2018 roku. Dr Alan Duffy, badacz z Uniwersytetu Swinburne, doradza jak najlepiej przygotować się do ujrzenia wszystkich planet obok siebie: „Biorąc pod uwagę fakt, że Merkury pojawi się bardzo blisko linii horyzontu, radzę znaleźć duże puste pole, z dala od wysokich budynków i drzew. Oddalenie się od miast lub innych mocno oświetlonych miejsc jest również zalecane, tak aby blask planet nie został przyćmiony sztucznym oświetleniem. Wenus i Jowisz powinny jednak być bardzo łatwe do dostrzeżenia, a specyficzna czerwona poświata Marsa powinna być natychmiastowo rozpoznawalna. Jeżeli uda Wam się odszukać chociaż jedną z tych planet, po prostu wysuńcie rękę do przodu, tak aby układała się ona obok Księżyca i planety – reszta planet powinna znajdować się w linii prostej z Waszą ręką.” Planety najlepiej obserwować przed wschodem Słońca – na szczęście o tej porze roku nie trzeba wstawać ekstremalnie wcześnie. Poniższy obraz przedstawia widok z okolic Warszawy z godziny 7 rano 21 stycznia 2016 roku. Pięć planet widocznych obok siebie na niebie. Obraz z programu Stellarium Dostrzeżenie Merkurego może być trudne – nie dość, że jest nisko nad horyzontem, to jeszcze przyćmiewa go światło wschodzącego Słońca. Ale kolejne planety to już co innego. Wenus i Jowisz są bardzo jasne i łatwo je znaleźć. Wystarczy teraz pomiędzy nimi szukać czerwonego Marsa i Saturna o podobnej jasności. Na tej ilustracji przygotowanej na stronie Solar System Scope widać obecne ustawienie planet. Gdy popatrzymy z punktu widzenia Ziemi, wyjaśni się widok z poprzedniej ilustracji. Oczywiście rozmiary i odległości obiektów są tu totalnie zafałszowane, ale chodzi tylko o ustawienie. „Istnieje zaledwie garstka niesamowitych rzeczy, które można dostrzec bez specjalnego wyposażenia,” powiedział Dr Duffy, dodając że „to zdecydowanie jest jedna z nich.” Czego u nas szukaliście?planety widoczne z ziemi
Po ostatnich doniesieniach, że na Wenus mogło istnieć życie, każdy kolejny dzień przynosi nowe rewelacje. Naukowcy z Kalifornii, badający orbity planet w Układzie Słonecznym, doszli do wniosku, że Wenus mogłaby nadawać się do życia, gdyby nie Jowisz. A pewien biochemik – także z Kalifornii – odkrył w archiwalnych danych NASA, że ślady życia na Wenus można było wykryć już w 1978 roku, ale ktoś je „przegapił”. Wenus mogła być niegdyś planetą dość podobną do Ziemi, a panujące na niej warunki mogłyby pozwolić przeżyć ziemskich organizmom. Niestety, tę piękną wizję zniweczył Jowisz, zmieniając swoją orbitę. Ten proces sprawił, że zmiany klimatyczne na Wenus błyskawicznie przyspieszyły. Podczas wczesnego etapu powstawania Układu Słonecznego, w wyniku ruchu Jowisza – oddalania i przybliżania się do Słońca – ogromne przyciąganie grawitacyjne tej planety skutecznie zabiło potencjalnie „ziemskie środowisko” mogące istnieć niegdyś na Wenus – twierdzą autorzy badania opublikowanego w Planetary Science Journal. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside (UCR) stwierdzili, że ruch Jowisza prawdopodobnie przyspieszył zmiany na Wenus i jej przekształcenie w tak niegościnną planetę, jaką jest dziś. Obecnie panuje tam temperatura około 471 stopni Celsjusza – wynika z obliczeń NASA. To więcej, niż wynosi temperatura topnienia ołowiu. – Gdy Jowisz migrował, Wenus przeszłaby przez dramatyczne zmiany klimatyczne, nagrzewając się, a następnie ochładzając i coraz bardziej tracąc wodę do atmosfery. Jedną z interesujących rzeczy na temat dzisiejszej Wenus jest to, że jej orbita jest prawie idealnie okrągła. W ramach tego projektu chciałem zbadać, czy orbita zawsze miała taki kształt, a jeśli nie, jakie są tego konsekwencje – mówi Stephen Kane, astrobiolog UCR. Aby dowiedzieć się, jak orbity poszczególnych planet wpływają na siebie nawzajem, naukowcy stworzyli model Układu Słonecznego. Orbita planety mierzona była w przedziale od zera do jednego. Im bliżej zera, tym bardziej okrągła była orbita. Z kolei orbita wynosząca jeden nie byłaby nawet zbliżona do okręgu i nie byłaby w stanie zakończyć się wokół gwiazdy, a zamiast tego „wypchnęłaby” planetę w kosmos – wyjaśnia badacz. Naukowcy odkryli, że kiedy Jowisz znajdował się bliżej Słońca – około miliarda lat temu – Wenus miała orbitę wynoszącą 0,3, co oznacza, że istniało większe prawdopodobieństwo, że planeta nadawała się do zamieszkania. Jednak gdy Jowisz migrował, przepchnął Wenus bliżej Słońca, gdzie mogła przejść dramatyczną zmianę klimatu. Teraz jej orbita wynosi około 0,006 i jest najbardziej kołową ze wszystkich. Katastrofa klimatyczna Ze względu na ogromne rozmiary, Jowisz ma zdolność zakłócania orbit otaczających go planet. Ma masę dwa i pół razy większą niż wszystkie inne planety Układu Słonecznego razem wzięte. Wenus, której nazwa pochodzi od rzymskiej bogini miłości, jest czasami nazywana bliźniaczką Ziemi, a to za sprawą podobnych rozmiarów. Inne badanie, opublikowane w zeszłym roku, wykazało, że Wenus prawdopodobnie przez miliardy lat utrzymywała stabilną temperaturę i posiadała wodę w stanie ciekłym, dopóki nie zaszły dramatyczne zmiany klimatyczne. Obecnie jest to w większości martwa planeta z toksyczną atmosferą, jednak ostatnie odkrycie na Wenus fosforowodoru może oznaczać, że na planecie zachodzą nieznane procesy. Kane uważa za możliwe, że gaz świadczy o istnieniu na Wenus „ostatniego ocalałego gatunku”. Jednak jest to mało prawdopodobne, ponieważ mikroby takie musiałyby przetrwać w chmurach kwasu siarkowego Wenus przez miliard lat po tym, jak planeta utraciła wodę w stanie ciekłym. – Prawdopodobnie istnieje wiele innych procesów, które mogą wytwarzać gaz, a które nie zostały jeszcze zbadane – powiedział Kane. Zapomniane odkrycie Kolejne doniesienia ws. Wenus mówią, że jeśli istnieje na niej życie, NASA mogła je po raz pierwszy wykryć w 1978 roku. Przeglądając archiwalne dane NASA, Rakesh Mogul, biochemik z Cal Poly Pomona w Kalifornii, wraz z kolegami odnalazł ślad fosfiny (fosforowodoru) wychwycony przez Pioneera 13 – sondę, która dotarła do Wenus w grudniu 1978 roku. Mogul dobrze znał dane z misji Pioneera 13, a po opisanym ostatnio odkryciu wiedział, czego ma w nich szukać. Postanowił na nowo przyjrzeć się archiwalnym zbiorom, tym razem szukając w nich śladów związków fosfory. Odkrycie opublikowali w bazie danych arXiv 22 września, jeszcze nie zostało poddane oficjalnemu przeglądowi. Samo znalezisko Mogula nie mówi naukowcom nic więcej niż to, co zostało opisane w Nature Astronomy na początku września, chociaż potwierdza obecność fosfiny. Dane z 1978 roku pochodzą z dużego spektrometru neutralnego mas z dużą sondą (LNMS), jednego z kilku instrumentów, które weszły do atmosfery Wenus w ramach misji Pioneer 13. Jak to możliwe, że przez 40 lat nikt nie zwrócił uwagi na odkrycie? Otóż kiedy naukowcy po raz pierwszy opisywali wyniki LNMS w latach 70. XX wieku, nie przywiązywano wagi do omawiania związków opartych na fosforze. Skupiano się na innych substancjach chemicznych. Mogul i jego koledzy znaleźli również wskazówki dotyczące innych substancji chemicznych, które nie powinny naturalnie powstawać w chmurach Wenus - takich jak chlor, tlen i nadtlenek wodoru. Jak napisali, potrzebna jest dalsza, ciągła eksploracja Wenus.
Wstań, jak jeszcze będzie ciemno, najlepiej z pół godziny przed wschodem Słońca, wyjdź na balkon, czy też na spacer z psem i spójrz w kierunku południowo-wschodnim. Tamże, w bardzo małej odległości od siebie zobaczysz na niebie blisko horyzontu trzy jasne kropki. Choć może się to wydawać nieintuicyjne, to w tym momencie będziesz patrzeć na trzy planety: Wenus, Marsa i Saturna. Tak się akurat układa, że z perspektywy obserwatora na Ziemi, wszystkie te planety widoczne są w jednym kierunku. Tuż obok nich pojawi się także bardzo cienki sierp górnym lewym rogu planetarnego trójkąta będzie znajdowała się Wenus, druga planeta od Słońca. Jej jasność na 20 minut przed wschodem Słońca wyniesie -4,7 pod Wenus znajdziemy także Saturna. Będzie on co prawda znacznie ciemniejszy (0,7 mag), ale wciąż widoczny gołym okiem. Choć sam Saturn jest większy od Wenus, to znajduje się w tym przypadku znacznie dalej od Ziemi, przez co jest słabiej prawym rogu trójkąta znajdziemy natomiast Marsa. Choć jest on jasnością zbliżony do Saturna, to będzie go stosunkowo łatwo odróżnić dzięki czerwonemu zabarwieniu na niebie. Teoretycznie nie ma w tym całym zdarzeniu nic ciekawego Jakby nie patrzeć, planety podróżują wokół Słońca czasami z perspektywy obserwatora znajdującego się w tym czy w innym miejscu, wydają się spotykać ze sobą na nieboskłonie, choć w rzeczywistości znajdują się bardzo daleko od drugiej jednak strony patrząc na taki trójkąt, warto sobie uświadomić, na co właściwie patrzymy. Te trzy punkty na niebie, które tak często ignorujemy „bo to tylko gwiazdy i planety” to w rzeczywistości trzy rzeczywiste planety, miejsca w jakiś sposób podobne do Ziemi, ale jednocześnie takie, na których nigdy żaden człowiek nie na przykład taką Wenus. Mówi się, że jest to bliźniaczka Ziemi. Faktycznie Wenus pod względem rozmiarów jest niemal identyczna do nas. Niestety powierzchnia i atmosfera tej planety postanowiła wyewoluować w zupełnie inny sposób niż Ziemia. Cała planeta skryta jest pod gęstym kocem nieprzezroczystych chmur. Gdybyśmy jednak przedarli się przez te chmury i stanęli na powierzchni Wenus niczym radzieckie sondy Wenera, spotkalibyśmy zupełnie inny świat od naszego. Wszystko wskazuje na to, że na Wenus wciąż aktywne są wulkany, z których wnętrza wciąż może wylewać się gdzie nie ma jednak wulkanów, wciąż temperatura na powierzchni Wenus wynosi… 460 stopni Celsjusza, ciśnienie jest sto razy większe niż na Ziemi, czyli takie jak kilometr pod powierzchnią wody, a z nieba pada kwas siarkowy. Nie jest to zdecydowanie miejsce dla człowieka, ale także nie jest to miejsce dla sond kosmicznych. Najbardziej odporny na te warunki lądownik Wenera 13, który wylądował na Wenus 1 marca 1982 r. i wytrzymał tam zawrotne 127 minut. Dzisiaj Wenus znajduje się 109 mln km od zatem nieco niżej na Saturna. To jeden z gazowych olbrzymów, jedyna planeta w Układzie Słonecznym z rozległym, rozbudowanym układem pierścieni, wśród których krąży kilkadziesiąt mniejszych i większych księżyców. Sam Saturn jest ogromnych rozmiarów. Jego średnica to 120 000 km, czyli jest niemal dziesięciokrotnie większa od średnicy Ziemi. Na niebie wygląda teraz bardzo niepozornie, ale tylko z tego względu, że znajduje się w odległości 1,58 miliarda kilometrów od Ziemi, czyli jest aż piętnaście razy dalej od nas niż jasna Wenus. Warto tutaj pamiętać, że patrząc na Saturna, patrzymy także na układ jego księżyców, wśród których znajduje się maleńki Enceladus - lodowy księżyc, pod którego powierzchnią może znajdować się jakaś forma życia. Księżyc ten jest bowiem wypełniony oceanem ciekłej wody, która może sprzyjać powstawaniu życia. Wokół Saturna krąży także Tytan, potężny księżyc z własną gęstą atmosferą. Tytan z kolei wyróżnia się tym, że jest jedynym obiektem w Układzie Słonecznym poza Ziemią, na którego powierzchni znajdują się jeziora i rzeki. Problem jednak w tym, że są one wypełnione nie wodą, a ciekłymi węglowodorami, metanem i etanem. Patrząc zatem w kierunku Saturna, wyobraź sobie, że stoisz na Tytanie, na brzegu jeziora i spoglądasz w połyskujące niewielkie fale tego obcego wszechświata. Już za dziesięć lat nad powierzchnią tego obcego globu będzie latał potężny dron wysłany z prawej stronie spokojnie świeci natomiast oddalony od nas o 274 mln km Mars, jedyna planeta jak na razie zamieszkana przez roboty. Ta niepozorna czerwona kropka wydaje się całkowicie martwa, ale nawet teraz, kiedy na nią patrzycie, coś się na niej dzieje. Po tej rdzawej kulce jeździ aktualnie chiński łazik Zhurong, amerykański łazik Curiosity oraz amerykański łazik Perseverance. Temu ostatniemu w podróży towarzyszy niewielki, zaledwie dwukilogramowy helikopter Ingenuity. Możesz być pewien, że w momencie gdy patrzysz na Marsa, któryś z tych aparatów właśnie wydaje zupełnie ziemskie dźwięki na planecie, na której od ponad czterech miliardów było słychać jedynie szum wiatru, a kilka miliardów lat temu także szum płynącej wody. Można powiedzieć nawet, że wszystkie te łaziki i lądowniki to najlepszy dowód na to, że obce cywilizacje odwiedzające inne planety to nie fantastyka, a rzeczywistość we wszechświecie. Wszak na Marsie to Ziemianie są obcą cywilizacją, która przysłała tam swoje roboty badawcze. To, że nie ma tam Marsjan, którzy mogliby to tak właśnie określić, nie zmienia zupełnie faktu, że tak takim widokiem o poranku, dokończ picie kawy i... miłego tygodnia!
Kategorie: astronomiakosmosPlanetyciekawostkinaukaWenusMerkuryZiemia Do tej pory powszechnie uważano, że to Wenus jest planetą znajdującą się najbliżej Ziemi. Nowe ustalenia naukowców wskazują jednak, że rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej. Zgodnie z artykułem zamieszczonym 12 marca w czasopiśmie Physics Today, Wenus jest planetą, która poruszając się po orbicie momentami zbliża się do Ziemi na najmniejszą odległość, lecz Merkury pozostaje najbliżej Ziemi przez dłuższy okres czasu. W związku z tym naukowcy sądzą, że to właśnie najmniejsza planeta Układu Słonecznego powinna zostać uznana za najbliższego sąsiada Ziemi. Autorzy nowej teorii: dr Tom Stockman z University of Alabama oraz dwóch inżynierów, Gabriel Monroe i Samuel Cordner, uważają, że populatorzy nauki wykazali się niedbalstwem, rozpowszechniając informacje oparte na błędnym założeniu, dotyczącym średniej odległości między planetami. W komentarzu zwrócono uwagę, że badacze zazwyczaj obliczają dystans pomiędzy planetami, odejmując ich średnie odległości od Słońca. Takie działanie pozwala jedynie oszacować dystans między planetami, gdy są one najbliżej siebie. Czasami Wenus znajduje się przecież po drugiej stronie Słońca, ponieważ obie planety poruszają się z różnymi prędkościami. Autorzy opracowali nową technikę pomiaru odległości między planetami, zwaną metodą okręgu punktowego. W komentarzu wyjaśniono, że ta metoda pozwala na uśrednienie odległości między wiązką punktów na orbicie każdej planety, jednocześnie biorąc pod uwagę czas. W ten sposób ustalono, że Merkury, a nie Wenus, przez większość czasu znajdował się najbliżej Ziemi. Co ciekawe, Merkury okazał się również być najbliższym sąsiadem Saturna, Neptuna i wszystkich innych planet. Naukowcy twierdzą, że ich teorie zostały poparte dokładnym sprawdzeniem, gdzie planety znajdowały się na orbitach co 24 godziny przez ostatnich 10 tysięcy lat. Wenus - źródło: NASA Jak należało się spodziewać, nie wszyscy zgadzają się z nową tezą. Steven Beckwith, profesor astronomii na Uniwersytecie Berkeley obrazowo porównał sytuację do najbliższych sąsiadów, którzy przez pięć miesięcy w roku mieszkają w domu obok, a potem przez następnych siedem miesięcy przebywają za granicą. Nie zmienia to jednak faktu, że po powrocie nadal będą twoimi najbliższymi sąsiadami. Ocena: 10135 odsłon
wenus widoczny z ziemi