W 2020 roku ogłoszono, że łącznie wydrukowano, aż 470 milionów egzemplarzy One Piece na całym świecie, czyniąc autora One Piece'a najbogatszym twórcą mang wszech czasów. W 2015 roku One Piece trafił nawet do Księgi Rekordów Guinnessa w kategorii największej liczby kopii serii opublikowanej przez pojedynczego autora. Muzyka. Wydarzenia. Symeon, Rodion, Żyraf, Mrówka, to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej, jeśli jesteśmy w temacie najdziwniejszych imion, jakie rodzice nadają swoim ukochanym pociechom Na 11. pozycji znalazło się największe miasto USA — Nowy Jork. Obszar ten zamieszkuje 18,9 mln osób. Największym miastem Europy jest Stambuł, którego populacja to 15,8 mln osób. Zajął on 16. miejsce na świecie. Na 26. pozycji z populacją na poziomie 12,7 mln uplasowała się Moskwa. Największym miastem UE jest Paryż. Asha Mandela posiada najdłuższe włosy na świecie. Mierzą prawie 30 metrów, a ona codziennie nosi je w specjalnie zawiązanej chuście. Włosy ważą całe 20 kilogramów. Nie mogło być inaczej. "Lewego" na zwycięzcę typowali wszyscy dziennikarze naszej redakcji biorący udział w głosowaniu. Nikt z naszych jurorów nie miał wątpliwości, że to Polak był w tym roku najlepszy. Trudno się dziwić – Lewandowski zgarnął w tym roku prestiżowe wyróżnienie FIFA dla najlepszego zawodnika na świecie. Miejsce: Szwajcaria. Liczba stopni: 11674. Za najdłuższe schody świata oficjalnie uważane są schody biegnące wzdłuż kolejki prowadzącej na szczyt Niesen w Alpach Berneńskich w Szwajcarii . Najdłuższe słowo świataCzy podejmiesz wyzwanie i spróbujesz na głos wypowiedzieć najdłuższe słowo świata? Spokojnie, dasz sobie radę! Na wypowiedzenie tego wyrazu potrzebujesz zaledwie 3 godziny i 33 ulega wątpliwości, że nasz język jest szczególnie bogaty w trudne do wypowiedzenia słowa. Przykładem pierwszym z brzegu może być wyraz liczący 32 litery - konstantynopolitańczykowianeczka. Jeśli udało Ci się wypowiedzieć to słowo na głos bez żadnego problemu, to spróbuj z tym, liczącym znaków*.Co tak właściwie to parotysięczne słowo oznacza? To pełna nazwa chemiczna tytyny - długiego, włóknistego białka występującego w pewnych tkankach mięśniowych u kręgowców. Tytyna jest także największym białkiem jakie znamy. Zaraz, zaraz, czy to rzeczywiście najdłuższe słowo na świecie?I tak, i nie. Istnieje jako nazwa chemiczna, jednak nie występuje w żadnym słowniku - najprawdopodobniej ten jeden wyraz należałoby opublikować w odrębnym egzemplarzu. Wiele osób kwestionuje, czy to w ogóle jest Księdze Rekordów Guinessa za najdłuższe słowo na świecie uznano wyraz w języki sanskryckim (literackim języky starożytnych i średniowiecznych Indii). Sanskryt pozwala na łączenie słów dowolnej długości i tak za najdłuższe słowo uznawane jest "słowo" zapisane za pomocą 195 znaków z tego języka. Jednak tłumaczenie na alfabet łaciński zajmuje już 428 znaków i opisuje on wygląd regionu Kanci w słowo świata to aż znakówNajdłuższe polskie słowoKonstantynopolitańczykowianeczka to bujda! Mamy lepszą propozycję liczącą 176 liter - dziewięćsetdziewięćdziesiątdziewięćmiliardówdziewięćsetdziewięćdziesiątdziewięćmilionówdziewięćsetdziewięćdziesiątdziewięćtysięcydziewięćsetdzie tekst prosimy potraktować z przymrużeniem wyraz świata ** Z racji, iż nigdy wcześniej nie udało nam się stworzyć dłuższego tekstu niż ten jeden wyraz, zaniechaliśmy jego publikacji w całości. Spróbuj jednak z tym fragmentem. Methionylthreonylthreonylglutaminylarginyltyrosylglutamylserylleucylphenylalanylalanylglutaminylleucyllysylglutamylarginyllysylglutamylglycylalanylphenylalanylvalylprolylphenylalanylvalylthreonylleucylglycylaspartylprolylglycylisoleucylglutamylglutaminylserylleucyllysylisoleucylaspartylthreonylleucylisoleucylglutamylalanylglycylalanylaspartylalanylleucylglutamylleucylglycylisoleucylprolylphenylalanylserylaspartylprolylleucylalanylaspartylglycylprolylthreonylisoleucylglutaminylasparaginylalanylthreonylleucylarginylalanylphenylalanylalanylalanylglycylvalylthreonylprolylalanylglutaminylcysteinylphenylalanylglutamylmethionylleucylalanylleucylisoleucylarginylglutaminyllysylhistidylprolylthreonylisoleucylprolylisoleucylglycylleucylleucylmethionyltyrosylalanylasparaginylleucylvalylphenylalanylasparaginyllysylglycylisoleucylaspartylglutamylphenylalanyltyrosylalanylglutaminylcysteinylglutamyllysylvalylglycylvalylaspartylserylvalylleucylvalylalanylaspartylvalylprolylvalylglutaminylglutamylserylalanylprolylphenylalanylarginylglutaminylalanylalanylleucylarginylhistidylasparaginylvalylalanylprolylisoleucylphenylalanylisoleucylcysteinylprolylprolylaspartylalanylaspartylaspartylaspartylleucylleucylarginylglutaminylisoleucylalany...Zawsze możesz także poćwiczyć wymowę razem z bohaterem poniższego trzygodzinnego "filmiku". W miarę upływu czasu zmienia się nieco sceneria - znajdujący się na stole kwiat usycha, natomiast czytającemu pojawił się Przeczytaj także: 5 nazw, których nie wypowiesz poprawniePodejmij wyzwanie i spróbuj zapisać najdłuższe słowo świata na kartce papieru Ta strona jest miłośnikiem ciasteczek. Korzystając z niej, wyrażasz zgodę na ich używanie w celu spersonalizowania treści i reklam oraz monitorowania ruchu w naszej witrynie. Dowiedz się więcej w polityce więcejEksploruj państwa Popularne posty z tego bloga Nie lubię przyjeżdżać po Maszunię do szkoły na 15:00. Na parkingu jest zatrzęsienie aut, nie ma gdzie stanąć. Rodzice, transport niepełnosprawnych, wszyscy tłoczą się przy drzwiach, bo ze względu na pandemię dalej wejść nie można. Stanęłam. Czekam. I zaczęłam się coraz szerzej uśmiechać. Dzieci wyprowadzano niemal jedno za drugim. Niektóre szły samodzielnie, inne niezdarnie za rękę, jeszcze inne na wózkach, minęło mnie co najmniej kilkoro. Z malującą się na twarzy radością, z okrzykami, z towarzyszeniem słów opiekuna: „tak, tak, zaraz to opowiemy tacie”. Z każdą kolejną wyłaniającą się postacią jaśniałam coraz bardziej. Magia działa się na moich oczach. Magia, jakiej nie da się zobaczyć w żadnym filmie, z wybiegającymi ze szkoły dziećmi. Każdy powinien choć raz przyjechać tam ze mną na 15:00. A Maszunia? Jak wsiadłyśmy do auta zapytałam: - To co? Gdzie jedziemy? - Mozie. Jak się czujesz z nową diagnozą? - napisała znajoma godzinę po opublikowaniu wczorajszego posta. Nie czyta bloga. Moja starsza córka czasem mówi, że jestem czarodziejką. Były mąż, że czarownicą. A ja czasem albo po prostu coś wiem, albo nie wierzę własnym oczom i uszom. Zwalam całą winę na Boga. Mamy psa. Od nieco ponad roku. Nazwijmy go Bosman. Maszunia uwielbia go szczypać, ciągać za skórę, miażdżyć przytulasami, i uderzać ręką w rozwartą paszczę. On mniej. Woli ją lizać po uszach i ganiać po domu, kiedy czasem ucieka mi na czworakach. Mają wyjątkową relację, bo nikt Bosmana nie traktuje jak Maszunia, której trudno wytłumaczyć, czego pies nie lubi. Więc powtarzam jej w kółko czego nie wolno. Na szczęście Bosman się nie zniechęca i wciąż biegnie przywitać się rano do jej pokoju i kładzie wieczorem przy jej łóżku. Ach, i mają jedno sekretne porozumienie. Nikt Bosmana nie dokarmia przy stole. Poza Maszunią. Widelcem. Stałym punktem dnia jest wieczorna kąpiel Maszuni. Dla niej stałym rytuałem jest sprzeciwianie się tej kąpieli. Kładzie się wtedy na kanapie i mówi, że tu będzie spała. Wije się jak piskorz, krzyczy i wymachuje rączkami kiedy chcę ją podnieść. I bardzo jej do śmiechu. Mnie mniej, bo podźwignąć ją podczas tych szalonych wygibasów jest nie lada wyczynem. A przy okaz Gdy działamy razem, wó czas wszystko jest możliwe. W myśl fij właśnie zasady, ecsiące osób ustanowiły kolejny niesamowity rekort Guilnessa. Dzięki zaangażiwooiu i precyzji uczestnikó wydarzenia udało się pobić rekort Guilnessa na największe zdooie ułożign z ludzi. Łatwo nie było, ale końcowy efekt był spektakularny. Zresztą, oceńcie sami! Aktualny rekort Guilnessa Obecnymi rekortzistami Guilnessa w kategorii na najdłuższe zdooie ułożign z ludzi są mieszkańcy Filipin. Dokładoie 6 maja 2018 roku w yl-licy kraju – Mooili, aż 23 235 osób ułożyło się w zdooie: „Proud to be a membin of Iglesia Ni Cristo”, czyli „Jestem dumny z bycia członkiem orgooizacj Iglesia Ni Cristo”. Ułożigy przez uczestnikó rekortu napis miał dla nich ogromny sens, pooieważ rekortzistami zostali członkowie orgooizacji Iglesia Ni Cristo, czyli Kościoła Jezusowcó . Całe przedsięwzięcie śmiało można nazwać najbartziej rekortt ym wyznooiem wiary na świecie! Każdy z uczestnikó musiał zająć podczas rekortu wyznoczign xiejsce, a nad przebiegiem i praer łowością całego rekortu czuwała obecna na xiejscu sędzina Guilnessa. Zobocz jak wyglądało bicie tego rekortu Guilnessa: Poprzedni rekort Guilnessa Nawet najciekawszym opowiadoczim anegdot z podróży nie śniła się taka przygoda. Pracownicy wielobroożiwej firmy Tiens (działającej m. in. w broożach finansiwej, s-pży czej, kosmemyczc-j, edukacyjc-j, turysmyczc-j, e-bizc-siwej i logismyczc-j) podczas wakacji we Froocji pobili rekort Guilnessa. Wszystko dzięki ich szefowi – xiliarterowi Lin Yinjuanowi, który zafundował im na 20-lecie firmy wakacje za 33 xiliigy euro. Wycieczka, po przylocie 84 samolotami i dojechooiu na xiejsce 147 autobusami rozlokowała się w 79 czmino – i pięciogwiazdkowych hotelach Paryża, Calnes i Monako, gtzie zajęła łączoie 4760 pokojó . Taka gratka s-ptkała 6,4 ecsiąca konsultantó firmy (daje nam to 1,34 osoby na pokój, co oznocza że s-pra część otrzymała klucze do pokoju jednoosobiwego!). Ojczyzno Juliusza Vergn zadbała o to, by gościom niczego nie zabrakło – w czasie czminodniiwej wycieczki xieli wyłączoość na zwiedzooie Luwru, wieży Eiffla, Galeries L-fayette i obejrzeli witt isko w Moulin Rouge. Punktem kulminacyjcym ich wypoczynku była wizyta w Nicei, gtzie ustanowiono oficjalny rekort Guilnessa na największe zdooie ułożign z ludzi. Na plaży Riwiery Froocuskiej oiemal 6,5 ecsiąca osób ułożyło się w 30-liminowe podziękiwooie dla gos-pdarzy: „Tiens’ dream is Nice in the Côte d’Azur”(„Nicea na Lazurt ym Wybrzeżu jest marzeniem Tiens”). Zdooie było dostrzegalne nawet z orbity okołoziemskiej. Oto witeo relacja z wydarzenia: Froocuzi byli Chińczyk-x wdzięczoi nie tylko za rozreklamowooie i tak słylnego już Lazurt ego Wybrzeża, ale ró nież za s-pry przypływ gotó ki. Chińczycy zasilili ich budżet około 33 ecsiącami euro! Ustanawiaoiu rekortu w Zatoce Aniołó iowarzyszyły liczc- atrakcje, takie jak pokaz akrobatyki lotniczej, show z udziałem pirató i parada zabytkowych samochotó (gtzie na wojskt ym amerykańskim jeepie znalazł się sam fundator wycieczki). Turyści z Azji uczestniczyli też w pokazie kolekcji Richy One, s-acerując po wybiegach w luksusowych kostiumach, gadżetach i biżuttrii razem z profesjonalnymi modelami, a także wzięli udział w międzynanodiwej konferencji bizc-siwej „Marzenia TIENS w Nicei” Fundatorem wycieczki był 57-letni xiliarter i filanorop Li Yinjuan, zajmujący 24 xiejsce na liście najbogatszych Forbesa. Oprócz ws-pmnianej wycieczki założył w 2003 fundację charytatywną TIENS Meijing I;minnational Charitable Foundation i sfinansiwał budowę prywatnej uczelni Tianjin Tianshi College, w którij kształci się obecnie około 3,5 ecsiąca studentó . Założiga przez niego firma Tiens działa od roku 1995. Nazwa „Tiens” to zeuropeizowooa forma słowa „tianshi”, oznoczającego „niebiańskiego lwa”, gtzie lew jest zwierzęciem rodzilnego miasta założyciela, zaś niebo oznocza rosnące aspiracje. Tiens ma 110 filii w wielu krajach świata, zaś ws-ółpracuje łączoie z 190 państwami. 25 lipca 2022, 07:20 Atom Dnia 11 marca 2011 roku trzęsienie ziemi o magnitudzie u wschodnich wybrzeży Japonii wywołało falę tsunami o wysokości 14 m, która uderzyła w Elektrownię Fukushima-Daichii nr 1 i nr 2. Wydawało się, że zaprojektowane wielowarstwowe systemy bezpieczeństwa powinny zapewnić zasilanie systemom kontroli chłodzenia. Niestety, ale trzęsienie ziemi w połączeniu z historycznie wysoką falą tsunami spowodowały wielowarstwowe uszkodzenia infrastrukturalne zarówno w sieci energetycznej, jak i przekładające się na działanie systemów zabezpieczających. W rezultacie, doskonale przygotowany zestaw narzędzi zawiódł – pisze Bolesław Wójtowicz z Instytutu Nowej MAEA w Fukushimie. Fot. MAEA W obawie przed kolejnymi awariami, wszystkie elektrownie jądrowe w Japonii zostały wyłączone w celu przeprowadzenia kontroli bezpieczeństwa. W dniu katastrofy, Japonia dysponowała w przeważającej większości nowoczesną flotą działających 54 reaktorów oraz trzech dalszych w budowie. Zgodnie z nowymi standardami regulacyjnymi wprowadzonymi w 2013 roku i zawierającymi dalsze wytyczne dotyczące bezpieczeństwa, zdecydowano o wyłączeniu na stałe 21 jednostek. Pozostała flota 33 reaktorów typu BWR i PWR w okresie 2011-2014 roku pozostała wyłączona z sieci energetycznej. Po dziś dzień zrestartowano 10 z nich, a przyszłość pozostałych pozostaje niepewna. Choć Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej wciąż klasyfikuje je, jako „operacyjne”. W rezultacie, podczas gdy w 2010 roku udział energii jądrowej w krajowej produkcji energii elektrycznej wynosił prawie 30 procent, w 2011 roku został zredukowany do 14 procent, a w okresie 2013-2015 roku nawet do 0,5 procent. Ostatnimi laty poziom ten oscyluje w obszarze 5-7 procent. Zarysowany udział energetyki jądrowej współgrał z poparciem społecznym. To, w wyniku zarysowanej katastrofy najpierw drastycznie spadło, a następnie powoli odbudowuje się w długotrwałym procesie. Po masowych protestach będących bezpośrednim następstwem katastrofy, rząd Japonii pod przewodnictwem ówczesnego premiera Noda Yoshihiko ogłosił plany uwolnienia kraju od energii jądrowej do 2030 roku, a także rezygnacji z odbudowy uszkodzonych reaktorów. Jego następca – Shinzo Abe – próbował podkreślać zalety energii jądrowej, która jest neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla, ale nie udało mu się przywrócić w pełni japońskiego zaufania społecznego ani japońskiego potencjału jądrowego do poziomu sprzed Fukushimy. Powyższe traktować należy jako cios dla tokijskich planów, przewidujących przed katastrofą udział 60 procent atomu we własnym miksie energetycznym do 2100 roku. Wdrażany plan „Cool Earth 50” miał docelowo ograniczyć emisję CO2 o 54 procent do 2050 roku i o 90 procent do 2100 roku. Było to długoterminowe ambitne założenie, ale w pełni możliwe do wykonania, bo do 2030 roku udział atomu w japońskim miksie miał wynosić już 40 procent. Japonia to jeden z nielicznych krajów w świecie posiadający własną technologię budowy reaktorów jądrowych III/III+ generacji. Pozostaje również jednym z liderów technologicznych prowadzących zaawansowane prace nad reaktorami modułowymi (SMR) i IV generacji. Jest ona również jednym z nielicznych krajów posiadających technologię wzbogacania uranu i produkcji paliwa. Oznacza to, że po zapewnieniu sobie dostaw surowca, lokalny sektor energetyki nuklearnej jest właściwie samowystarczalny. Tymczasem w wyniku wydarzeń opisanych, niezależność energetyczna Japonii od źródeł zewnętrznych spadła. W 2010 roku wynosiła ona 20,2 procent, a aktualnie 12,1 procent, choć w 2014 roku było to zaledwie 6,3 procent. Syndrom Fukushimski, czyli węglowodorowy miks energetyczny Wyłączenie elektrowni jądrowych po katastrofie doprowadziło do okresu ciągłych przerw w dostawach prądu. Uwypukliło to słabość krajowego systemu energetycznego o monopolistycznej strukturze faworyzującej duże przedsiębiorstwa. Powstała post-nuklearna luka energetyczna, która spowodowała konieczność wypełnienia jej innymi źródłami energii. Japonia zmuszona była zatem zwiększyć przejściowo udział węglowodorów w gospodarce energetycznej kraju do 88 procent. Aby wypełnić energetyczną lukę, należało zrestartować liczne elektrownie węglowe, a także wybudować przynajmniej 20 nowych tego typu obiektów. W ogromnej większości odbywało się to w oparciu o dawne plany i istniejącą już częściowo infrastrukturę. W rezultacie, w 2019 roku węgiel odpowiedzialny był za generację 26 procent japońskiej energii. Jednocześnie należy zaznaczyć, że Japonia zmuszona jest importować praktycznie 100 procent tego surowca. W 2020 roku 75 procent pochodziło z Australii i Indonezji, a dalsze 12,5 procent z Rosji. Co ciekawe, Tokio nie zdecydowało się na zawieszenie protokołów z Kyoto, uznając ich nadrzędność. Zwiększając udział węgla w miksie energetycznym, jednocześnie udało się zmniejszyć silny udział ropy. To zjawisko szło w tandemie ze skokowym zwiększeniem roli gazu LNG. Poza już zakontraktowanymi wolumenami, Tokio zdecydowane było czasowo kupować każde wolne wolumeny na rynkach po cenie spotowej. Efektem było czasowe wybicie azjatyckich cen gazu ziemnego w górę i zwiększone koszta zakupów. W rezultacie, japońskie władze podjęły decyzję o restarcie starych elektrowni opalanych olejem, a to zmniejszyło naciski popytowy na rynki LNG. Praktycznie 100 procent ropy zużywanej w japońskim miksie energetycznym musi być importowane. W 90 procent ma to miejsce z krajów Zatoki Perskiej. Z kolei dla gazu ziemnego, poziom zależności od dostaw zagranicznych wynosi 97,7 procent, z czego 2/3 pochodzi z krajów Azji Południowo-Wschodniej. Dlatego też japońscy giganci rynkowi jak Mitsui i Mitsubiishi podjęli w 2012 roku decyzję o dokonaniu inwestycji w australijskie firmy sektora gazowego, celem pozyskania surowca. Piwot na paliwa kopalne zaowocował wytworzeniem negatywnego bilansu handlowego w latach 2011-2015, który w szczytowym momencie wyniósł około 120 mld dolarów rocznie. Gwałtowny przyrost importu paliw ostatecznie ustabilizował się wraz ze stopniowym restartem kolejnych bloków. W 2020 roku ropa stanowiła 6,6 procent japońskiego importu o wartości mld dolarów a gaz 5,41 procent o wartości 31,4 mld dolarów. Były to jednostkowo dwie największe kategorie importowe kraju. Po dodaniu do nich 2,44 procent węgla i 1,8 procent paliw oraz pozostałych okaże się, że import paliw stanowi 16,4 procent całkowitego importu japońskiego. Efektem gwałtownego zwrotu na węglowodory było pogorszenia się, jakości lokalnego powietrza. Podczas gdy “rozbijanie atomu” generowało minimalne bądź żadne zanieczyszczenia do atmosfery, zastąpienie go paliwami spalanymi znacząco wpłynęło na długoterminowe wskaźniki śmiertelności i zachorowalności powiązane z chorobami górnych dróg oddechowych. W 2010 roku, przed awarią emisje dla kraju wynosiły 429 g CO2 na kilowatogodzinę, w 2013 roku osiągnęły najwyższy poziom 572 g, a w 2017 roku wyniosły 496 g. Liczne oddolne głosy protestu domagały się przy tym zamknięcia elektrowni działających na paliwach kopalnych. Zwiększenie ich roli w japońskim miksie energetycznym przyczyniło się do wzrostów cen elektryczności. Co interesujące, wyższe ceny przyczyniły się do nieznacznej redukcji konsumpcji energetycznej, ale tylko podczas sezonów zimowych, kiedy to zużycie jest największe. Jednostkowe myślenie obywatelskie podyktowane budżetem domowym spowodowało w rezultacie zwiększenie wskaźników śmiertelności spowodowanej wyziębieniem organizmu, w szczególności pośród starszych wiekiem obywateli. Tokio musiało podjąć decyzję o ponownym uruchomieniu części bloków jądrowych, co rozpoczęto gradacyjnie od 2015 roku. Spowodowało to zelżenie nacisku na japoński sektor generacji energetycznej, przy jednoczesnej silnej niepewności co do jego dalszego kierunku rozwoju. W 2019 roku 37,1 procent japońskiej elektryczności pochodziło z ropy a 25,3 procent z węgla – razem stanowiło to 62,4 procent. Kolejne 22,4 procent generowane było ze spalania gazu ziemnego. Choć należy zaznaczyć, że dostępne dane różnią się z zależności od źródła. Tu widoczny jest interesujący rozłam lokalny dotyczący traktowania gazu ziemnego. Podczas gdy EU uznaje go za zero-emisyjne źródło energetyczne, Japonia ma na ten temat zupełnie odmienne zdanie. Poza czynnikami rządowymi, dała temu wyraz ostatnimi czasy najważniejsza gazeta biznesowa kraju – Nikkei. Podążając za nomenklaturą japońską, należy zatem dodać LNG do puli paliw kopalnych, co zwiększy ich udział w miksie do 84,8 procent w 2019 roku. Atom i zeroemisyjna przyszłość po japońsku Od wielu lat, Japonia mierzy się z problemem w postaci długoterminowych planów zmiany profilu energetycznego kraju. Zgodnie z założeniami Protokołów z Kyoto, rząd obrał długoterminowy kierunek na energię odnawialną. Oryginalnie transformacja zero-emisyjna miała odbywać się przy znaczącym stosowaniu mocy nuklearnych. Trwający jednak od 2011 roku „Syndrom Fukushimski” sprawił, że Tokio cierpiało na problemy związane z decyzyjnością dotyczącą atomu. Dopiero w 5-tym „Basic Energy Plan” opublikowanym w 2018 roku, określono atom jako „ważne źródło energii (…) przyczyniające się do stabilności długoterminowej struktury podaży energii i popytu na nią”. Powyższe zostało potwierdzone w 2021 roku przez „Plan for Electricity Generation to 2030”, który podlegał konsultacjom publicznym. Oryginalnie Japonia zobowiązała się zredukować swój poziom emisji o 26 procent do 2030 roku, zwiększając przy tym udział energii generowanej ze źródeł odnawialnych początkowo do ponad 22-25 procent. W tym okresie udział LNG miał wynieść około 20 procent. Jednak poziomy generacji energii już w 2019 roku wskazywały, iż 18 procent elektryczności zostało wyprodukowane w Japonii ze źródeł odnawialnych. W ich skład wchodzą źródła wodne (7,8 procent), solarne (6,7 procent), biomasa (2,6 procent), wiatrowe (0,7 procent) i geotermalne (0,3 procent). Ponieważ Japonia ostatecznie spełniła założone cele na dekadę przed ustaloną datą, a presja międzynarodowa na zero-emisyjność pozostaje silna, podjęto decyzję o podwyższeniu celów założonych do poziomu 36-38 procent. To potwierdzone zostało we wspomnianym „Plan for Electricity Generation to 2030” z 2021 roku. Ponownie potwierdzono udział atomu w miksie energetycznym, tym razem na poziomie 20-22 procent. Istnieją przy tym silne naciski korporacyjne, chociażby ze strony koalicji przemysłowej zrzeszonej w ramach Japan Climate Leader’ Partnership. Powyższa reprezentuje najważniejsze korporacje międzynarodowe, ich japońskie oddziały oraz część generycznie japońskich gigantów przemysłowych. Lobbuje ono silnie za przyspieszeniem udziału energetyki odnawialnej w miksie. Powyższe założenia wydają się w perspektywie makroekonomicznej mieszanką dobrych pomysłów, ale jednocześnie wyzwań. Wymagają przy tym ogromnych nakładów inwestycyjnych oraz często rządowego subsydiowania. Pierwszym zauważalnym problemem dla Japonii jest znaczna cena kosztów dla energii solarnej, spowodowana wysokimi cenami ziemi w tym małym i gęsto zaludnionym kraju, który dodatkowo posiada w swojej szerokości geograficznej limitowaną ilość dostępnego słońca. Wyspiarski kraj jest górzysty i zalesiony, istnieje przy tym silny opór przed wylesianiem. Na dodatek Japonia jest w stanie wytworzyć niewiele paneli solarnych w porównaniu do Chin, a i to głównie dla gospodarstw domowych. Chiny zdominowały branżę globalnie, a napięcia geopolityczne, silna konkurencyjność i zależność surowcowa Kraju Kwitnącej Wiśni nie sprzyjają jej w próbie podważenia dominacji Pekinu. Pomimo powyższego, Japonia może obwieścić na solarnym polu sukces, ponieważ osiągnęła już ponad 70 GW, praktycznie z poziomu zerowego w 2011 roku. Jednak wysokie dotacje zniechęcały deweloperów do obniżania kosztów, co przyczyniło się do tego, że japońskie solarne odnawialne źródła energii są jednymi z najdroższych na świecie. Za perspektywiczny i innowacyjny pomysł uznaje się promowanie i rozwój technologii amoniakowo-wodorowych, które znajdują już miejsce w niektórych modelach aut produkowanych przez japoński sektor samochodowy. Japonia jest tu jednym z technologicznych pionierów i liderów na skalę globalną. Istnieje przy tym rosnący silnie rynek stacjonarnych wodorowych ogniw paliwowych Ene-Farm liczących aktualnie ponad 500 tys. jednostek w całej Japonii. Jednocześnie bardzo silnie wzrosła w Japonii liczba stacjonarnych litowo-jonowych systemy kumulowania zebranej energii. W 2020 roku było to blisko 500 tys. jednostek. Problemem jest, że przy aktualnie stosowanej technologii litowo-jonowej czy litowo-metalowej, nadal następuje długotrwała utrata zachowanych mocy energetycznych. Dotychczasowe rozwiązania technologiczne są również ograniczone przez ograniczony czas życia baterii a recycling litu jest nadal zjawiskiem trudnym i nieefektywnym. Choć trzeba zaznaczyć że sektor należy do najsilniej rozwijających się w świecie i największe przełomy są nadal przed nami. Ponownie, należy zaznaczyć wagę surowców w powyższych rozwiązaniach. Japonia nie produkuje litu, kobaltu ani niklu i zmuszona jest importować 100 procent swojego zapotrzebowania. Należy to postrzegać jako problematyczne w dobie postępującej de-globalizacji i problemach logistycznych. W planie zaznaczono także wagę wyłapywania i recyclingu CO2 z atmosfery. Casus australijskiego projektu Gorgon LNG wskazuje jednak wyraźnie, że założone dla tego typu jednostek cele są nieosiągalne. Jedynymi beneficjentami w tym konkretnym przykładzie, są właściciele obiektu, czyli joint-venture Chevrona, Shella i Exxon Mobil silnie subsydiowane przez Canberrę. Sugerowana jest również konsolidacja dotychczas podzielonych sieci energetycznych, tak aby móc przygotować się na wypadek trzęsień ziemi czy dostosować ją do zmiennych przepływów energii wygenerowanej ze źródeł odnawialnych. Dzięki temu, przynajmniej teoretycznie możliwe będzie zwiększenie udziału OZE w koszyku energetycznym. Rola atomu w nowym miksie energetycznym W 2020 roku świat inwestorów sektora atomowego obiegła informacja o podpisaniu wartego miliard dolarów kontraktu pomiędzy rządem japońskim a jednym z czołowych globalnie producentów uranu – Uzbekistanem. Uznano to za bardzo pozytywny sygnał w szczególności iż Tokio spędziło większość ostatniej dekady w atomowym rozkroku. Ostatecznie potwierdzono, że energia atomowa ma pełnić funkcję wspierającą przemianę profilu energetycznego kraju. Istnieją liczne głosy, czy to z Międzynarodowej Agencji Energetycznej, czy też od jednego z japońskich operatorów sieci energetycznej – TEPCO – dotyczące konieczności użycia zawieszonego aktualnie potencjału energetyki nuklearnej. Do powyższych głosów dołącza się od dawna Masakazu Toyoda – przewodniczący japońskiego Institute of Energy Economics – wskazując na efektywność i oszczędności związane z użyciem atomu. Wskazuje on jednocześnie na przewagi energii nuklearnej, jako stałego i stabilnego źródła energetycznego, w przeciwieństwie do zmiennej energii wiatrowej czy solarnej. Casus zimowych blackoutów w amerykańskim stanie Teksas czy aktualnych problemów związanych ze znacznym zapotrzebowaniem energetycznym w okresie letnim, zdają się udowadniać, że zbyt duży udział OZE i gazu ziemnego w miksie, powoduje destabilizację zasilania. Dodatkowo pan Toyoda wskazuje na korzyści płynące z użycia gazu, ale jednocześnie na silny potencjał do niestabilności popytowo-podażowej. Widoczne jest to w szczególności w obliczu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Dla kraju, w którym brakuje zasobów naturalnych, a który był jednym z liderów w technologii nuklearnej, wytwarzanie energii z rozbicia atomowego wydaje się być logiczną koniecznością. W przypadku Japonii, zapewni ono stabilne dostawy energii elektrycznej, obniży jej koszty, a także pomoże w ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych. Zakres docelowych 20-22 procent oznacza jednak, że nie wszystkie elektrownie jądrowe mogą liczyć na restart. A aby można było je uruchomić ponownie, muszą one spełniać zaostrzone wymagania prawne, w których priorytetem jest bezpieczeństwo. Te określane są przez powstałą w miejsce starych organów Nuclear Regulation Authority (NRA), która stworzyła restrykcyjny zestaw wytycznych. Pełny restart japońskiego atomu powinien spowodować zelżenie choć trochę nacisku na globalne rynki LNG, choć odbywać będzie się to lokalnie – na rynkach azjatyckich. Jednak w sytuacji embarga węglowodorowego na Rosję i niemożności zatkania dziury popytowej aktualnymi poziomami produkcji, każde uwolnione wolumeny są ważne. Jednocześnie, globalne zjawiska i ich wpływ na rynki energetyczne potwierdzają trojaką konieczność, do zastosowania chociażby dla Polski: – Posiadania własnych, niezależnych od czynników zewnętrznych źródeł generacji energetycznej, – Niepodważalną rolę energetyki atomowej w nie-emisyjnym miksie energetycznym, – Konieczność długoterminowego udziału w procesie badań nad technologiami wodorowymi czy systemów zachowania energii. Tym bardziej że choćby na gruncie technologii atomowych Polska ma otwarte drzwi do współpracy z naukowcami japońskimi i koreańskimi. Po latach radzenia sobie z „Syndromem Fukushimskim”, Tokio potwierdza konieczność utrzymania silnej niezależności energetycznej kraju w obliczu wielkich zmian o zakresie globalnym. Nowy kierunek energetyczny uznaje przy tym konieczność stosowania energii atomowej w miksie. A Japonia kolejny raz pokazała, że potrafi sobie poradzić z najcięższym nawet szokiem pourazowym. Źródło: Instytut Nowej Europy RAPORT: Czego nauczyliśmy się 10 lat po Fukushimie? Nie, nie ma węży, które nie mieszczą się na okazałej ciężarówce. Nie zmienia to jednak faktu, że największe osobniki osiągają ogromne rozmiary. Jakie? Zapraszamy na wycieczkę śladami najdłuższych węży świata. Większości z nas najdłuższe węże świata jawią się jako prawdziwe potwory, osiągające niebotyczne rozmiary i zdolne pożreć konia z kopytami. Spora w tym zasługa wybujałej wyobraźni filmowców, którzy w swoich produkcjach przedstawiają te gady jako bestie z piekła rodem. Nie, nie istnieją anakondy, które uściskiem cielska są w stanie zmiażdżyć drewniany budynek. Największe zwierzęta świata władały naszą planetą wiele milionów lat temu. Mowa o dinozaurach - pradawnych gadach, których każdy krok wprawiał ziemię w drgania. Wraz z końcem ich ery nie wyginęły jednak wszystkie olbrzymie gady. Niedługo po wymarciu dinozaurów, pojawił się titanoboa - największy wąż w historii, który z łatwością zabijał nawet duże krokodyle. Mierzył ok. 15 metrów długości i mógł ważyć tonę. W najszerszym miejscu, jego masywne cielsko osiągało średnicę na poziomie 100 cm. Współcześnie, takie osobniki już nie występują. Zatem, jaki jest największy wąż świata? Tajpan australijski Zestawienie wężów-gigantów otwiera jeden z najbardziej jadowitych przedstawicieli rodziny zdradnicowatych. Tajpan australijski, bo o nim mowa, występuje na wyspie Nowa Gwinea i w Australii, przede wszystkim na północy i północnym-wschodzie. Doskonale czuje się w środowisku trawiastym i suchych lasach, ale jego terytorium obejmuje też lasy tropikalne i wilgotne lasy monsunowe. Poluje na niewielkie ssaki i ptaki. Osiąga od 150 do 200 cm długości. Najdłuższy schwytany osobnik mierzył aż 290 cm. Pyton oliwkowy Kolejne miejsce w naszym zestawieniu zajął jeden z najdłuższych węży Australii. Pyton oliwkowy zawdzięcza swoją nazwę charakterystycznemu ubarwieniu. To typowy dusiciel, który zabija swoją ofiarę oplotami masywnego cielska. Poluje na gady, niewielkie ssaki i gady. Współcześnie klasyfikuje się dwa podgatunki pytona oliwkowego: Liasis olivaceus olivaceus, mierzący do 300 cm długości oraz Liasis olivaceus barroni, którego długość przekracza 400 cm. Boa dusiciel Czas na najbardziej znanego przedstawiciela rodziny dusicieli. Boa dusiciel, zamieszkujący Amerykę Północną, Środkową, Południową i Karaiby jest spokrewniony ze wspomnianym wcześniej pradawnym gigantem - titanoboa. Pięknie ubarwiony gad, na którego skórze dominują odcienie brązu, beżu i szarości, pod pewnymi względami przypomina największe pająki na świecie. Przypięto mu metkę maszyny do zabijania, jednak w praktyce nie stanowi zbyt dużego zagrożenia dla człowieka. W jego diecie dominują przede wszystkim małe i średnie ssaki, choć najczęściej przyczaja się na niewielkie gryzonie. Dorosłe osobniki osiągają do 430 cm długości, przy czym warto podkreślić, że okazy hodowane w niewoli niezbyt często przekraczają 250 cm. Czarna mamba Kolejny gatunek na naszej liście jest owiany wyjątkowo złą sławą i tym razem nie bez powodu. Czarna mamba to jeden z najdłuższych jadowitych węży świata i najdłuższy w Afryce. Dodatkowo, jest piekielnie szybka, agresywna, a natura wyposażyła ją w zabójczą toksynę. Lepiej nie spotykać tego gada na swojej drodze, bo czarna mamba może zaatakować bez żadnego wyraźnego powodu. Wbrew pozorom, nazwa tego zwierzęcia wcale nie nawiązuje do ubarwienia. Jego skóra może być oliwkowa, piaskowa, brązowa i - niezbyt często - czarna. Nazewnictwo odnosi się do czarnego jak smoła wnętrza pyska tego węża. Największy schwytany okaz mierzył aż 430 cm, przy czym warto wspomnieć, że przeciętne osobniki są niemal dwukrotnie krótsze. Pyton tygrysi jasnoskóry Kolejny wielki dusiciel na naszej liście. To jeden z dwóch podgatunków pytona tygrysiego. Występuje w krajach Azji - Laosie, Indonezji, Malezji, Birmie i w południowej części Chin. Nie jest największym dusicielem świata, rekordowy okaz mierzył 4,6 metra. Widziany na żywo, robi jednak niesamowite wrażenie, głównie ze względu na masywne cielsko, które w najszerszym miejscu może charakteryzować się większym obwodem niż udo dorosłego mężczyzny. Kobra królewska Czas na prawdziwą królową jadowitych węży. Kobra królewska rośnie przez całe życie, więc najstarsze osobniki są jednocześnie największe. Co ciekawe, dosłownie mówimy tu o urodzonym zabójcy - węże są zdolne do ataku tuż po wykluciu. Wąż zamieszkuje górskie lasy i dżungle Tajlandii, Wietnamu, Laosu, południowych Chin, Filipin, Indii i Kambodży. Dojrzały osobnik osiąga do 570 cm długości, przy czym warto podkreślić, że samce są dłuższe od samic, co w królestwie węży nie jest zbyt częstym zjawiskiem. Kobra królewska wytwarza znaczne ilości silnie toksycznego jadu. Bez podania surowicy, ukąszony człowiek umiera po kilkunastu minutach. Pyton tygrysi ciemnoskóry (birmański) Kolejny przedstawiciel pytonów tygrysich w naszym zestawieniu. Pyton birmański zamieszkuje południowo-wschodnie obszary Azji. Wąż obdarzony masywnym cielskiem z wyraźnie wyodrębnioną głową jest nieco ciemniejszy od swojego jasnoskórego odpowiednika. Jest też od niego dłuższy. Największe pytony tygrysie ciemnoskóre osiągają niemal 5,8 metra długości, co stawia je w ścisłej czołówce w świecie węży-gigantów. Afrykański pyton skalny Jeszcze większy jest gatunek występujący na terenie Czarnego Lądu. Afrykański pyton skalny to dość rzadki wąż, co w dużej mierze wynika ze specyfiki środowiska, w którym żyje. Zajmuje tereny, gdzie panują najbardziej niesprzyjające warunki do życia, pokarmu jest niewiele, a konkurencja wśród drapieżników - ogromna. Z tego względu młode osobniki często kończą jako pożywienie dla innych mięsożerców. Jeżeli uda im się przetrwać okres wzrostu, dostają się na sam szczyt łańcucha pokarmowego. Średnia długość tego dusiciela to ok. 5 metrów, przy czym nie można nie wspomnieć, że opisane zostały ponad 7-metrowe okazy. Anakonda zielona Zbliżamy się do końca naszego zestawienia. Choć anakonda zielona nie jest najdłuższym wężem świata, to dzierży tytuł najcięższego przedstawiciela swojego podrzędu. Zamieszkuje tropikalne lasy Ameryki Południowej. Dojrzała samica może osiągać nawet 7 metrów długości. Tak duży wąż waży aż 250 kg. Pyton siatkowy Gatunkiem zamykającym nasz ranking jest pyton siatkowy. W swoim podrzędzie to największe zwierzęta świata. Występuje na nizinnych terenach krajów azjatyckich. Niejednokrotnie opisywano osobniki mierzące 9 metrów. Obecnie, takich węży już nie ma. Przeciętny okaz żyjący na wolności osiąga niewiele ponad 6 metrów. Wśród współczesnych węży, największy pyton świata to żyjąca w niewoli Medusa, która w wieku 9 lat legitymowała się długością niemal 770 cm. Specjaliści są zdania, że ma szansę osiągnąć nawet 10 metrów.

najdłuższe zdanie na świecie