Bo jestem z innego pokolenia i dla nas telewizja była rzeczą dodatkową, a głównie liczył się teatr. Bo naprawdę aktorem jest się w teatrze. Reszta to dodatek. Aktor się sprawdza tylko na deskach teatralnych i tylko tam się można przekonać, czy ktoś jest dobry, czy też nie. Moja pierwsza rola była w Starym Teatrze w Krakowie. Andrzej Łapicki nie ukrywał, że bał się tej relacji. Do swojej ukochanej zwracał się „żonko malutka”. Ona do niego „Andriuszka”. On, aktor z opinią wiecznego amanta, udowodnił, że miłość nie wie, co to metryka. Nie bacząc, co powiedzą inni, poprosił Kamilę Mścichowską o rękę. A ona, 60 lat młodsza od niego, przyjęła te oświadczyny. Studiowała teatrologię Tomasz Włosok był już kilka razy z niezłym skutkiem filmowym gangsterem, ma na koncie też udział w nominowanym do Oscara obrazie "Boże Ciało". W serialu kome Wywiad z aktorem pochodzącym z Głogowa. Jesteś tutaj: DGL News / Wiadomości / News / Kultura i zabytki / Rozmowa z aktorem Sebastianem Stankiewiczem. Opublikowano: 2019-11-22 Dodał/a: Daria Jęczmionka Kategoria: Kultura i zabytki, News Tagi: Sebastian Stankiewicz. Mikołaj Roznerski – wywiad z aktorem o nowych wyzwaniach i nieoczywistych postaciach. W serialu „Osiecka” wcieli się w rolę Wojciecha Frykowskiego, pierwszego męża wybitnej poetki i autorki tekstów. Jak sam przyznaje, bliżej mu do ról osadzonych facetów z historią, niż młodych amantów miotających się w życiu. Wywiad z aktorem Adamem Woronowiczem, który 14 września - w ramach III Międzynarodowego Festiwalu im. Michała Spisaka - opowiadał anegdoty o świecie . Czy gwiazdor "Barw szczęścia" jest gejem? Niezwykła akcja Marka Molaka Hubert z "Barw szczęścia" od lat tworzy udany związek z Klarą. Wychowują razem córkę Marysię i pomimo życiowych burz i naporów, są szczęśliwym małżeństwem. Tymczasem grający Huberta gwiazdor znienacka wrzucił na swój profil na Instagramie film WIDEO z pytaniem: "Jesteś gejem"? Na materiale z aktorem "Barw szczęścia" widać krótki fragment wywiadu z nim jednej z dziennikarek. Kiedy pada pytanie o liczne propozycje od fanem, Molak wypala nagle: - Jestem gejem. Fani natychmiast zareagowali na "wyznanie" Huberta z "Barw szczęścia", większości wybuchem śmiechu. Prawie nikt nie uwierzył, że prywatnie ojciec 2 synów właśnie dokonał coming-outu. Zobacz też: Rewolucyjne zmiany w Barwach szczęścia. Tych aktorów zabraknie w obsadzie w nowym sezonie po wakacjach 2022 - ZDJĘCIA - Także, oficjalnie - napisał Molak w poście z filmem WIDEO. - Hahahahahahhaha❤️ - posypały się komentarze. - 😂😂😂😂😂😂 - Brawo za szczerość 🤣🤭 - 😂😂😂😂😂👏👏popłakałem się , mistrz. - grunt to mieć zdrowe podejście do życia itd. Jakie było pytanie dziennikarki, które w efekcie doprowadziło do wybuchu radości fanów gwiazdora "Barw szczęścia"? - Domyślam się, że piszą nagminnie do ciebie... - Nie, nie piszą do mnie. Bo ja jestem gejem - odpowiedział Molak z kamienną twarzą. Prywatnie Hubert z "Barw szczęście" był już raz żonaty z tancerką Małgorzatą Mazurkiewicz i z tego związku ma syna Krzysztofa. Para rozstała się i aktualnie Molak spotyka się z Daną, z którą ma prawie 2-letniego syna Marka Daniela. Nie przegap: Gwiazda M jak miłość w zaawansowanej ciąży?! To zdjęcie Adriany Kalskiej zelektryzowało fanów. Co na to Mikołaj Roznerski? - ZDJĘCIA Sebastian Fabijański zdecydował się udzielić szczerego wywiadu po rozstaniu z Maffashion. Aktor odpowiedział na serię trudnych i intymnych pytań. Z jego oczu polały się łzy. Sebastian Fabijański i Maffashion byli jedną z najbardziej tajemniczych par w show-biznesie. Zaczęli się ze sobą spotykać w 2019 roku, ale na samym początku trzymali się z dala od blasku fleszy. Nie pojawiali się razem na branżowych imprezach i unikali rozgłosu. Z czasem wrzucili do sieci kilka wspólnych zdjęć. Wielkim zaskoczeniem był moment, w którym opublikowali informację o tym, że spodziewają się dziecka. Oznajmili to dosłownie na kilka dni przed 2020 roku na świat przyszedł ich synek Bastian. Dumna mama od początku pokazywała wizerunek chłopca w social mediach i dzieliła się tym, jak upływają jej pierwsze chwile macierzyństwa. Niedługo po porodzie razem z Sebastianem przeprowadzili się do nowego domu. Niedawno w tabloidach zaczęły pojawiać się pierwsze informacje o kryzysie w ich relacji. Dopiero kilka dni temu Maffashion oficjalnie potwierdziła rozstanie z aktorem, mówiąc o tym w social się z Sebastianem około trzy tygodnie temu. W planie było powiedzenie tego wspólnie (…) Komuś zależało na tym, aby uprzedzić jakikolwiek mój komunikat, tym samym odbierając mi możliwość przedstawienia mojej wersji, aczkolwiek chce od razu podkreślić, nie mam zamiaru komentować, prać brudów, to nie jestem ja. Jeśli chodzi o związki, to zawsze byłam oszczędna i jeśli chodzi o związki, to ten też nie był medialny. Mogę tylko dodać, że nie dystansowałam się od nikogo z dzieckiem, wręcz to był moment, w którym potrzebowałam, żeby ktoś był – brzmiał fragment jej Fabijański o zdradzie i sex-taśmach. Aktor płakał w czasie wywiaduSebastian po tym, jak Julia potwierdziła rozstanie również zdecydował się na krótkie oświadczenie dotyczące rozpadu związku. Nagranie pojawiło się na jego Instagramie, jednak nie wyjaśniło zbyt W kontekście ostatnich wydarzeń – tylko jedna prośba z mojej strony. Nie ferujcie wyroków na podstawie kilku szczątkowych informacji. To może być krzywdzące zarówno dla jednej, jak i drugiej strony. Nieważne, kto w tym momencie jest pokrzywdzony – to nieistotne. Chodzi o mechanizm. Po prostu to nie jest w porządku. To tyle. Strzała – powiedział na filmiku, umieszczonym na aktor zdecydował się na udzielenie bardzo szczerego wywiadu Pudelkowi. Portal jego fragment zamieścił w sieci. Tam Sebastian otworzył się na temat zdrady i sex-taśmy. Przyznał, że spotkał się z Rafalalą i zobaczył wszystkie zgromadzone przez nią to jest dla mnie trudne i haniebne wręcz, że nie byłem fair – odpowiedział na pytanie o zdradę. @ Tylko na Pudelku. Już jutro rozmowa Michała Dziedzica z Sebastianem Fabijańskim 🐩 ♬ dźwięk oryginalny – PUDELEK W trakcie wywiadu z oczu Sebastiana polały się łzy. Aktor nie wytrzymał ogromu emocji podczas szczerych zwierzeń. Pozostaje czekać na dalszą część jego intymnych wyznań, ale już teraz widać, że nie jest to dla niego łatwy Fabijański płacze w czasie wywiaduSebastian Fabijański płacze w czasie wywiaduMaffashion i Sebastian FabijańskiKrystyna MiśkiewiczZ wykształcenia dziennikarka. Z zamiłowania ogrodnik, który każdą wolną chwilę poświęca swoim roślinom. Wielka miłośniczka przyrody, właścicielka kilku psów. Wegetarianka z wyboru. Kryštof Hádek Co myślałeś kiedy po raz pierwszy przeczytałeś scenariusz? Pierwszy raz miałem w ręku scenariusz w maju, czy czerwcu ubiegłego roku. Od razu mi się spodobał. To była cudowna letnia opowieść. Czytałem go z dużą przyjemnością. Czy łatwo było Ci wejść e rolę Honzy - drobnego oszusta, naciągacza ? Przeprowadziliśmy z reżyserem Tomáš’em Bařina wiele rozmów jak powinienem wygladać, zachowywać się, żeby być wiarygodnym. To było dość trudne i na poczatku wcale nie miałem wrażenia, że ta rola jest stworzona dla mnie. Czy w Twojej kreacji aktorskiej w tym filmie znalazło się też miejsce na odrobinę improwizacji? Trochę tak. W trakcie zdjęć czasami dyskutowaliśmy na temat drobnych zmian, próbowaliśmy nowe rozwiązania, a kiedy nie to zdawało egzaminu wracaliśmy do wersji zapisanej w scenariuszu. Co sprawiło Ci największą przyjemność przy pracy nad tym filmem? Najbardziej podobały mi się przerwy między ujęciami, bo mogłem wtedy po prostu usiąść między krzakami winorośli i delektować się przepięknym morawskim krajobrazem. Ale lubiłem także pracę na planie. Owszem, czasem działo się bardzo dużo i było czasem gorąco, ale wszyscy się staraliśmy. Bardzo lubiłem również jeździć starym Citroenem z kamerą przytwierdzoną do dachu, to było po prostu super. Co Cię na planie najbardziej denerwowało, drażniło? Nie wiem, chyba wszystko mi się podobało. Może trochę drażniły mnie ciągnące się zdjęcia we wnętrzach, kiedy lampy wytwarzały strasznie wysoką temperaturę i makijaż po prostu spływał z twarzy razem z potem. Więcej przykrych wspomnień nie mam, może musiałbym głębiej poszukać w pamięci. Jakie wspomnienia zabrałeś ze sobą z Moraw? Wiele się nauczyłem. Widziałem jak lokalni winiarze podtrzymują i kultywują tradycje i hierarchę w swoim gronie. Zapraszali producenta, scenarzystę i aktorów - Ci ostatni pili jako pierwsi, ale na koniec wszyscy i tak kończyliśmy dzień w piwniczce z wybornym morawskim winem. Lukáš Langmajer Kogo grasz w filmie ? Gram młodego lesera, którego jedyną zaletą jest to, że potrafi swoim urokiem osobistym "okręcić wokół palca" każdą kobietę. Nic więcej w życiu mu nie wychodzi więc postanowił się skoncentrować na tym jednym. O czym sobie pomyślałeś kiedy po raz pierwszy przeczytałeś scenariusz ? Przeczytałem go na ekranie swojego komputera, po tym jak otrzymałem go na mój adres mailowy. Wówczas nie miałem żadnych przemyśleń, bo miałem zaledwie godzinę na jego przeczytanie i naprawdę zrobiłem to bardzo szybko i zaraz potem zadzwoniłem, że chciałbym spróbować. Czy zdarzało się, że improwizowałeś podczas zdjęć? Owszem, zwłaszcza w scenach z Kryštof’em Hádek’iem. Zacząłem się świetnie bawić, jak tylko wyjechaliśmy na Morawy. Kiedy trzymałem w ręku kieliszek wyśmienitego morawskiego wina - to był świetny czas na improwizowanie. Jak Ci się współpracowało z reżyserem Tomáš’em Bařina? Absolutnie wyśmienicie. On jest świetnym reżyserem. Pamiętasz starego Citroena, w którym Jirka wraz z Honzą przemierzyli drogi pomiędzy morawskimi winnicami ? Ten samochód to prawdziwa gwiazda. Był jak dojrzała kobieta i tak też go traktowaliśmy. Jeśli nie dbalibyśmy o nią właściwie mogłaby nie chcieć nawet ruszyć się z miejsca. Nauczyliśmy się, że będzie słuchała jeśli będziemy traktowali ją z należytym szacunkiem Kogo jeszcze dobrze wspominasz z planu? Najlepiej chyba Václav’a Postránecký’ego. To znakomity aktor, choć nie tylko on. Cała ekipa była wspaniała, nie zapomnę nikogo. Możesz nam zdradzić jakiś coś ze swojego prywatnego życia? Jak to jest z Tobą i dziewczynami? Już nie oglądam się za dziewczynami, teraz one oglądają się za mną. Kiedy jakaś dziewczyna ogląda się za mną, wtedy i ja zwracam na nią uwagę. Tereza Voříškova Tereza jaka była Twoja reakcja na scenariusz? Tak naprawdę to skończyłam go czytać pod koniec zdjęć, tak więc nie dokładnie wiedziałam nad czym pracuję. W każdym razie bardzo mi się podobał, był ciekawy i zabawny. Co sprawiło Ci największą przyjemność podczas kręcenia filmu? To proste. Najbardziej podobały mi się piwniczki z winem. Czy jest coś, o czym wolałabyś zapomnieć? Nie, było naprawdę super i nie mam żadnych złych wspomnień. Chociaż…. może te pióra przyklejane do mojego dekoltu. To swędziało. Tak, może to. Czy zdarzyło się coś, co Cię przestraszyło? Tak, byłam naprawdę przerażona kiedy prowadząc samochód omal nie potrąciłam Lubomira Lipsky’ego. Czułam się potem okropnie przez cały tydzień Odpowiedzi PaniXOXO odpowiedział(a) o 23:37 I co z tym wywiadem? Mamy ci napisać? A jakieś konkrety, no nie wiem może pytania? 0 0 Uważasz, że ktoś się myli? lub Polecamy Fajne filmy Fajne filmy to tak naprawdę subiektywny wybór tytułów, którym warto poświęcić uwagę. FilmWeb: Scenariusz "Ławeczki" powstał na podstawie popularnej sztuki Aleksandra Gelmana, której brawurowa inscenizacja w reżyserii Macieja Wojtyszki z Joanną Żółkowską i Januszem Gajosem w rolach głównych, uważana jest za jedną z najlepszych spektakli w historii Teatru Telewizji. Czy przygotowując się do roli w filmie Macieja Żaka inspirował się Pan rolą Janusza Gajosa? Czy w ogóle fakt, że będzie Pan porównywany do Gajosa ułatwiał, czy utrudniał Panu pracę? Artur Żmijewski: Muszę przyznać, że świadomość roli Janusza Gajosa w ogóle mi nie ciążyła. Po prostu od samego początku założyłem sobie, iż nie będę się na niej wzorował. Znam ją oczywiście, bowiem kilkakrotnie oglądałem spektakl, ale tym bardziej chciałem się od niej odciąć. Już na samym początku, kiedy zastanawiałem się nad postacią Piotra, nad tym, z której strony go ugryźć, postanowiłem, że nie będę się kreacją Gajosa sugerował. Z tego też powodu nie oglądałem sztuki Wojtyszki już na długo przed rozpoczęciem zdjęć. Przyznam szczerze, że to dopiero dziennikarz uświadomili mi, iż mogę niejako "rywalizować" z Januszem Gajosem. Ja w ogóle o tym nie myślałem. FilmWeb: Jak w takim razie przygotowywał się Pan do roli? Artur Żmijewski: Najprostszym sposobem jest popracowanie trochę nad tekstem i zrozumienie jakim on jest w sensie werbalnym. Potem dopiero szuka się tego, co można między wierszami zawrzeć. Tworząc postać Piotra opierałem się na własnych wyobrażeniach i przemyśleniach. Chciałem, żeby był to bohater przede wszystkim prawdziwy. FilmWeb: Zdjęcia do "Ławeczki" zostały nakręcono w rekordowo krótkim czasie. Czy było łatwo? Artur Żmijewski: Nie było łatwo, było piekielnie trudno. Wymagało to od nas maksymalnej koncentracji i doskonałej organizacji. Gdybyśmy wcześniej nie odbyli kilku prób i nie uzgodnili jaki film, w jaki sposób chcemy nakręcić i jakie postaci chcemy zagrać to nigdy by nam się to nie udało. Zanim rozpoczęliśmy zdjęcie spotkaliśmy się kilka razy w Warszawie, gdzie omówiliśmy wszystkie szczegóły. Później, już po przyjeździe do Szczecina, zwyczajnie sprzyjały nam okoliczności. Przez te kilkanaście dni nad morzem praktycznie się ze sobą nie rozstawaliśmy. Nie dość, że spędzaliśmy sporo czasu na planie to jeszcze mieszkaliśmy w jednym hotelu zatem pod koniec każdego dnia spotykaliśmy się przy kolacji i omawialiśmy plan zadań na dzień następny. FilmWeb: Czy zdarzało się Wam improwizować na planie? Sceny wesela, podczas których na statku przebywa kilkadziesiąt osób na pewno obfitowały w tego rodzaju okazje. Artur Żmijewski: Nie, nie robiliśmy czegoś takiego. Niewielki budżet i bardzo krótki czas zdjęć zmusiły nas do tego, żeby działać zgodnie z założonym wcześniej planem. Nie było mowy o żadnych improwizacjach. FilmWeb: Jak ocenia Pan bohatera, w którego rolę się wciela? Jest to bowiem postać, która może podzielić publiczność. Z osób, które widziały film część uznała Piotra za sympatycznego, ale byli i tacy, których do siebie zniechęcił. Artur Żmijewski: Moim zdaniem Piotr nie jest typowym czarnym charakterem, który z definicji musi i chce czynić zło. To człowiek "przeciągnięty" przez życie, pełen bolesnych doświadczeń, który swoje niepowodzenia w życiu osobistym rekompensuje częstymi miłostkami. Nie ma ludzi idealnych. Każdy z nas ma swoje wady i lęki. Bardzo często sami - podobnie jak Piotr - szukamy jakiegoś wyjścia awaryjnego pozwalającego na uniknięcie własnych zobowiązań. Dla mnie Piotr jest przede wszystkim człowiekiem niepewnym siebie, pogubionym. Sam o sobie wielu rzeczy nie wie. Usiłuje się ich dowiedzieć, ale jednocześnie tak bardzo boi się tego, co może odkryć, że odwleka tę konfrontację w nieskończoność. Nie odróżnia już fikcji od prawdy. Uwierzył, że można oprzeć swoje życie na kłamstwie i teraz nie potrafi się z tego wyplątać. To w gruncie rzeczy postać bardzo nieszczęśliwa, która powinna wzbudzać nie niechęć, a współczucie. Dla mnie z tej sytuacji płynie bardzo prosty morał. Im mniej kłamstwa w naszym życiu a więcej szczerości, tym żyć nam się będzie łatwiej. FilmWeb: Wspomniał Pan, że tak szybka realizacja zdjęć nie byłaby możliwa, gdybyście Państwo wcześniej nie uzgodnili jaki film chcecie zrobić. Jaka zatem miała być "Ławeczka"? Dowcipną opowieścią o miłości, czy też może gorzką historią o rozczarowaniu i kłamstwie? Artur Żmijewski: Chcieliśmy zrobić przede wszystkim film prawdziwy, opowiadający o kawałku życia i odpowiedni dla każdego widza, który chce przyjść do kina i obejrzeć historię, która naprawdę może się wydarzyć. Dla mnie osobiście "Ławeczka" to historia o kłamstwie i o jego niszczycielskiej sile. To film o dwojgu skrajnie różnych ludzi, którzy dążą do tego samego - do porozumienia. "Ławeczkę" kręciliśmy z myślą o widzach, którzy nie boją się stawiania pytań. Czy Piotr i Kasia mogą się zejść? Czy tego chcą? Czy w ogóle możliwe jest między nimi porozumienie? Mam nadzieję, że film ten skłoni publiczność do zastanowienia się nad tymi pytaniami. FilmWeb: Jest pan aktorem, który od kilku lat cieszy się ogromną popularnością miedzy innymi dzięki udziałowi w serialu "Na dobre i na złe". Już na konferencji prasowej byliśmy świadkami, iż dla wielu osób Pan po prostu jest doktorem Burskim. Czy świadomość tego, że większości widzów kojarzy się Pan z tą właśnie rolą nie ciąży Panu, nie przeszkadza? Artur Żmijewski: Zacznijmy od tego, że ja nie traktuję swojej kariery - co usiłują wmówić mi niektórzy dziennikarze - jako kariery serialowej. Niektórzy dziennikarze podczas rozmów ze mną czynili z tego wręcz zarzut, jednak ja nie usiłuję nawet z nimi polemizować gdyż nie jestem aktorem, który zawdzięcza swoją popularność i karierę tylko i wyłącznie serialowi. Nigdy o sobie nie mówiłem i nie myślałem jako o aktorze serialowym. Żałuję tylko, że pisząc o mnie dziennikarze często zapominają wspomnieć, że od wielu lat jestem etatowym aktorem Teatru Narodowego. Teatr jest moim pierwszym miejscem pracy i tam spędzam najwięcej czasu, z teatrem związałem się zresztą dużo wcześniej zanim zostałem zaangażowany do serialu. Jestem aktorem. Gram różne role, ale też w różnych mediach. FilmWeb: Czyli jednak przeszkadza Panu... Artur Żmijewski: Nie przeszkadza, może co najwyżej niekiedy męczy albo irytuje. To wizerunek, który kreuje się w głowach ludzi obserwujących naszą pracę, ale znających jej efekty tylko z mediów najszerzej dostępnych. Nikomu z tych osób na ogół nie przychodzi do głowy, że serial to zaledwie część mojej zawodowej aktywności. Nie mam natomiast wpływu na to, że ludzie, którzy oglądają nas co tydzień traktują nas jak domowników. W końcu już od kilku lat ponad 10 milionów widzów co tydzień ogląda mnie, moich kolegów i koleżanki w "Na dobre i na złe". Zrozumiałym jest więc, iż dla części z nich stajemy się już nie aktorami, ale bohaterami, których odtwarzamy. Mam tego świadomość, ale nie ciąży mi to. Nie dostaję również z tego powodu zawrotów głowy. Staram się zachować spokój i koncentrować się na swojej pracy, której mam naprawdę wiele i to nie tylko w serialu. FilmWeb: Jednak popularność jaką zdobył Pan dzięki roli w serialu już dawno wykroczyła poza ramy telewizyjnego ekranu. Oprócz Telekamery w zeszłym roku został Pan po raz pierwszy uznany przez czytelników magazynu Viva za najprzystojniejszego Polaka. Co Pan sądzi o tego typu nagrodach? Artur Żmijewski: Nigdy nie startowałem do tytułu Mistera Universum, nigdy nie było to też moim marzeniem. Nie mam niestety stosownych wymiarów, jak ubiegający się o ten tytuł i zapewne odpadłbym w przedbiegach. Na tę nagrodę patrzę przez pryzmat sympatii i popularności jaką cieszę się wśród widzów pamiętając, złożyło się na nią kilka lat mojej pracy. Traktuję ją z pewnym dystansem, ale odbieram ją jako nagrodę za pracę, którą wykonuję bowiem jest ona najlepszym dowodem na to, iż cieszy się ona uznaniem widzów. FilmWeb: Proszę mi jeszcze powiedzieć kilka słów na temat najbliższych Pana planów zawodowych. Jakiś czas temu pańskie nazwisko pojawiło przy okazji kompletowania obsady serialu "Pl-Boy", ale o projekcie na razie nic się nie mówi. Artur Żmijewski: I tak to niestety w większości przypadków jest z tymi planami, dlatego też nie lubię o nich mówić. Zapowiada się bowiem jakiś film. Informacje pojawiają się w gazetach i w internecie, a później, w większości przypadków, albo zostaje on opóźniony, albo w ogóle zawieszony. To czego jestem pewien to tego, że z początkiem sezonu rozpoczynamy próby w Teatrze Narodowym "Ryszarda II", w którym gram jedną z głównych ról. Co do planów filmowych, to póki one nie są sprecyzowane wolę o nich nie opowiadać. FilmWeb: Dziękuję bardzo za rozmowę.

krótki wywiad z aktorem