W ciężkich czasach, gdy życie płynie od dziesiątego do dziesiątego, wszelkie subskrypcje za platformy streamingowe, też nie wydają się być zbyt dobrym rozwiązaniem. Warto więc rozważyć ich anulację lub pozostawienie tylko jednej z nich. Podsumowanie: Rezygnacja z tego, co nie jest nam niezbędne to klucz do sukcesu Podlewaj ogród rzadziej, ale obficie. Takie rozwiązanie sprawi, że jednorazowo zużyjesz więcej wody, ale dzięki temu sposobowi, twoje rośliny nie będą potrzebowały wody następnego dnia, gdyż ta wsiąknie na tyle głęboko, że nie wyparuje podczas nawet upalnego dnia. W ten sposób możesz zredukować wydatki za wodę aż o połowę. Krok 2: Nie zmywaj pod bieżącą wodą. Zmywanie pod bieżącą wodą – to największy grzech popełniany przez wiele osób, które nie mają zmywarki. W ten sposób można zmarnować nawet kilka razy więcej wody, nie mówiąc o związanych z tym kosztach. Wystarczy, że zamiast puszczać strumień wody, wypełnisz nią jedną komorę Gdy dług należy do banku może on przejąć nieruchomości, na której ustanowiona jest hipoteka. Jeśli nie chce się borykać z długami hipotecznymi w spadku najlepszym rozwiązaniem jest odrzucenie spadku. Odrzucenie spadku. Na odrzucenie spadku warto się decydować gdy spadek składa się jedynie z długów a nie zawiera żadnych aktywów. Zrezygnuj z wyrzucania do toalety różnych rzeczy, takich jak resztki jedzenia, chusteczki, waciki czy włosy ze szczotki. Wyrzuć je do śmietnika i zaoszczędź każdorazowo nawet 9 litrów wody pitnej. 8. Zainwestuj w zmywarkę. Zmywanie ręczne jest nie tylko czasochłonne i męczące, ale również nieekonomiczne. Jak zabrać się za oszczędzanie pieniędzy? Jakie są wady i zalety najpopularniejszych metod? Jak się okazuje - nie ma jednego sposobu, który sprawdziłby się u wszystkich, a oszczędzanie . Odkręcasz kurek z wodą i nic nie leci? Dostałeś powiadomienie, że w twoim mieście nastąpi przerwa w dostawie wody? Lipcowa fala upałów dotknie nas wszystkich. Jak oszczędzać wodę?Lipcowa fala upałów właśnie się rozpoczęła. Poziom wody w polskich rzekach i zbiornikach wodnych jest naprawdę dramatycznie niski, o czym pisaliśmy TUTAJ. Wystarczy spojrzeć na San, by zrozumieć, jak ogromny mamy mnie suszy – powiedziała woda i zaczęła znikać. Jaki jest stan wody i czy mamy się martwić?Czemu nie ma wody w kranie? Winne są susze, czyli właściwie my samiPrzez susze i wzrost temperatur grożą nam nie tylko pożary. Strażak: "Mamy nagły wzrost zaczadzeń. Winny upał"Jak ekologicznie zapakować prezenty? PoradnikEko ozdoby na święta - jak ekologicznie ubrać choinkę?ChevronWodę na wiele sposobów możemy oszczędzać podczas wykonywania codziennych czynności. Są też dobre sposoby na zatrzymywanie jej w glebie. Wystarczy tylko czy nie kosić?Jak oszczędzać wodę? Zaczniemy od tego, czego wielu chyba wciąż nie rozumie, a przynajmniej takie mam wrażenie, bo dźwięk kosiarki jest nieodłącznym elementem moich letnich poranków. Chcecie mieć mniejszy problem z dostępem do wody? Nie koście trawników. Tak, wiem, że pewnie niektórzy uważają, że lepiej wyglądają wyschnięte kępki resztki trawy niż bujna łąka kwietna, ale jeśli martwi was susza, to naprawdę powinniście zadbać o to, by kosiarka jak najrzadziej dotykała waszych zielonych trawników. Wysokie trawy zapobiegają przesuszeniom gleby i pomagają utrzymać oszczędzać wodę w domu? Myj się z wiadrem pod prysznicemJeśli chodzi o codzienność, to wielu ekspertów od dawna podpowiada, jak oszczędzać wodę podczas codziennych czynności. Arlena Witt, autorka książki "Grama to nie drama", myje się np. z wiadrem pod prysznicem. W ten sposób zbiera wodę, którą potem może wykorzystać np. do podlewana miskę możecie umieścić również w zlewie czy umywalce. Brzmi dziwnie? Pewnie trochę tak, ale przecież nie kosztuje nas to zbyt wiele wysiłku, a może naprawdę pomóc oszczędzić wodę. Podobnie jest ze spuszczaniem wody w toalecie. Niektórzy decydują się na to, by nie spuszczać jej po każdym użyciu, by ograniczyć zużycie bieżącej wody. Jest to może wciąż trochę nietypowe rozwiązanie, ale jak podają synoptycy z IMGW: "Aż 30% wody zużytej w każdym gospodarstwie domowym jest spuszczona w toalecie".20 sposobów, jak oszczędzać wodę | Vlog #19Oszczędzanie wody w myjni samochodowejMoże tego nie wiecie (ja też byłam trochę zaskoczona), ale znaczenia ma nawet to, jak myjecie samochód. W ogóle w upały lepiej powstrzymać się przed czyszczeniem auta, ale jeśli już musicie to robić, to skorzystajcie z myjni podaje PAN, w przydomowym ogródku średnie zużycie wody wynosi 300-400 litrów wody. Gdy korzystacie z myjni - 60-200 litrów. Musicie przyznać, że różnica jest dość znacząca, prawda?Jak oszczędzać wodę w domu? Zbieraj deszczówkę i podlewaj z głowąGdy temperatury przekraczają trzydzieści stopni w niektórych miejscach Polski pojawiają się komunikaty o tym, by ograniczyć zużycie bieżącej wody do najpotrzebniejszych czynności i nie używać jej np. do podlewania ogródków. W takich sytuacjach z pomocą przychodzi oszczędzać wodę? Jeśli możecie, to po prostu zbierajcie ją i przelewajcie do większego zbiornika. W ten sposób oszczędzicie wodę i sprawicie, że wasze przesuszone rośliny będą miały co pić. Istotny jest też sposób podlewania roślin. Ważne, by robić to wieczorem (wtedy woda tak szybko nie wyparuje), a strumień kierować wprost na łodygę, dzięki czemu od razu dotrze do systemu korzeniowego. Pomocna może okazać się też ściółka, która zmniejsza parowanie oszczędzać wodę w domu? Wszystkie drobne czynności mają znacznieJak oszczędzać wodę bez wysiłku? Zaczniemy od sprawy najprostszych, czyli od drobnego, domowego oszczędzania bieżącej wody. Zakręcanie wody z kranu, podczas mycia zębów czy mycia rąk. Krótkie prysznice. Podlewanie roślin wodą, której używało się do gotowania np. warzyw (ważne – nie może być osolona!). Oszczędzanie wody jest naprawdę przykładu powiem o tym, co robię ja. Ze względu na to, że kawę piję z dripa, muszę przelewać filtr sporą ilością wody. Zamiast wylać ją do zlewu, zostawiamw oddzielnym dzbanku, a potem używam do podlewania kwiatów. Zużycie wody dzięki temu jest po prostu banalnie? Pewnie. Rzecz w tym, że to właśnie te wszystkie drobne rzeczy mają znaczenie. Myślę, że jeśli uważnie przyjrzycie się swojej codzienności, to znajdziecie co najmniej kilka takich momentów, w którym właśnie w tak prosty sposób możecie zaoszczędzić od skrócenia czasu pod prysznicem, kończąc na zbieraniu wody do miski - im bardziej będziemy się starać, tym wizja walk o wodę, będzie choć trochę klimatu z pewnością sprawi, że ze stanem wody z roku na rok będą tylko gorzej. Przypominam, że tak źle jak w tym roku z naszymi zbiornikami wodnymi jeszcze nie było. Pisaliśmy o tym w poprzednim tekście dotyczącym suszy. Zasoby wody zależą od nas. A bez niej nie przetrwamy. Źródło: IMGW, PAN, Twitter Statystyczny Polak wyrzuca miesięcznie do kosza żywność o wartości 50 złotych. Im większa liczba osób w gospodarstwie domowym, tym większe straty. Łatwo możesz przekalkulować, że 4-osobowa rodzina w ciągu miesiąca marnuje ok. 200 złotych, a to rocznie prawie 2,5 tysiąca! A wystarczy przecież kupować mniej i z rozsądkiem. Przeczytaj ten artykuł, aby dowiedzieć się, jak oszczędzić na jedzeniu. To, ile można zaoszczędzić na jedzeniu, zależy od naszych nawyków żywieniowych i codziennych przyzwyczajeń. Ci z nas, którzy na żywność wydają znaczącą część budżetu, mogą rocznie zaoszczędzić od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Po co więc zaciągać kolejny kredyt gotówkowy na nowe AGD, skoro wystarczy jedynie zmienić pewne nawyki? Jak wydawać mniej na jedzenie? Konieczne jest zrozumienie prostej zależności Ponad trzy czwarte Polaków deklaruje oszczędzanie, ale na ogół są to niewielkie sumy. Od czegoś trzeba jednak zacząć! Weźmy na tapetę jedzenie, które, jak już wiesz, często marnujemy. Oszczędzanie na jedzeniu nie polega na odmawianiu sobie wszystkiego, na co mamy ochotę. W ten sposób szybko możemy się zniechęcić. Sprowadza się raczej do lepszego organizowania zakupów i gospodarowania jedzeniem w domu. Początkowo może wydawać się to czasochłonne, ale już po kilku tygodniach wejdzie Ci w nawyk. Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak oszczędzać pieniądze na jedzeniu, to poniżej przygotowaliśmy kilka sprawdzonych sposobów! Jak wydawać mniej na jedzenie? Zacznijmy od zorganizowania zakupów Zastanawiasz się, jak wydawać mniej na jedzenie? To wcale nie jest takie trudne. Z pewnością jednak wymaga od Ciebie konsekwencji. Warto postawić sobie cel. Na co odkładasz? Nagrodą za Twoje wyrzeczenia mogą być, chociażby wymarzone wakacje, nowy sprzęt elektroniczny, coś związanego z Twoim hobby. Coś, co zadziała naprawdę motywująco! Gdy ustalimy już nagrodę, możemy przejść do konkretnych działań, które zaowocują poprawą naszej sytuacji finansowej. Twórzmy listy zakupów Jak oszczędzać na zakupach? Planując je z głową! Zanim wyruszysz na zakupy, zaplanuj, co chcesz w danym tygodniu gotować, sprawdź, co masz w domu i spisz listę. Pogrupuj potrzebne rzeczy w kategorie (np. nabiał, mięso, owoce, warzywa, konserwy). Dzięki temu łatwiej znajdziesz je w sklepie i mniej spędzisz w nim czasu, spacerując po alejkach. Dlaczego jest to istotne? Układ hipermarketów zaplanowany jest w taki sposób, aby klient musiał przejść niemal przez cały sklep, zanim dotrze do kasy. Po drodze często bezwiednie wrzuca do koszyka rzeczy, których wcale nie potrzebujesz. Trzymaj się listy, a nie wydasz pieniędzy na artykuły spożywcze, które się później zmarnują. Nie idźmy głodni Kiedy przekraczasz próg sklepu z burczącym brzuchem, to nie może skończyć się dobrze. Aby uniknąć wyjścia ze sklepu z czekoladowym batonikiem, chipsami i żelkami, zjedz coś wcześniej. Kiedy jesteśmy głodni, podejmujemy gorsze decyzje. Jednocześnie przekąski wydają się bardzo kuszące i zazwyczaj kupujemy ich za dużo. Kupuj na zapas to, co może postać, a nie to, co popsuje się za parę dni Kiedy się spieszysz, zazwyczaj chwytasz do ręki pierwszy lepszy ser czy jogurt. Dopiero w domu okazuje się, że do końca jego terminu przydatności pozostał tylko jeden dzień. Postaraj się zwracać uwagę na to, aby termin ten był jak najdłuższy. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko, że wyrzucisz dany produkt, dlatego że się przeterminował. Produktów, które szybko się psują (owoce, warzywa, pieczywo), nie kupuj na zapas. Lepiej robić zakupy codziennie, np. w lokalnym warzywniaku czy piekarni, i nabyć tylko tyle, ile zjesz. To dobry sposób, który również po części stanowi odpowiedź na pytanie, jak oszczędzać na jedzeniu. Przygotuj sobie listy produktów sezonowych, które są aktualnie w atrakcyjnych cenach Gotowanie w oparciu o nie pozwala sporo zaoszczędzić. Latem korzystaj z bogactwa tanich warzyw i owoców, a jesienią możesz przygotować z nich przetwory czy je zamrozić. Zyskasz bezcenne wartości odżywcze i zaoszczędzisz pieniądze. Dzięki temu unikniesz także kupowania półproduktów, jeśli będziesz miał pod ręką dżem domowej roboty czy pierogi ze szpinakiem w zamrażarce. Zakup papryki zimą niekoniecznie jest dobrym pomysłem. Po co masz aż tyle przepłacać? Zamiast soków i napojów gazowanych – woda, najlepiej kranowa z dzbanka Czy wiesz, ile można zaoszczędzić na jedzeniu, ale i piciu wody z kranu? Wystarczy, że zamienisz soki i napoje gazowane na przefiltrowaną przed wypiciem wodę. W ten sposób w skali roku w Twojej kieszeni zostanie około 800–1000 złotych. Nawet po odjęciu kosztu zakupu dzbanka i filtrów, nadal pozostanie Ci w portfelu spora kwota, zwłaszcza że dzbanek filtrujący kupisz nawet już od 50 złotych. Rezygnacja z przekąsek i słodyczy na rzecz owoców lub zdrowszych odpowiedników Kto nie ma czasem ochoty na coś słodkiego? Batoniki, czekolady, pączki – to wszystko jest niezdrowe i jednocześnie kosztowne. Zamień chipsy na marchewki, a batony na banany i gruszki. Jest tyle słodkich owoców i pysznych warzyw. Skutki tej zamiany odczuje zarówno Twój portfel, jak i Twój organizm. To też ważne! Smart shopping – jak oszczędzać na zakupach i nie wpaść w marketingowe pułapki? Jak oszczędzać na jedzeniu? Nie marnując tego, które już mamy Według badań Polskich Banków Żywności, każdego roku Polacy marnują około 2 mln ton jedzenia. To tyle, za ile można by było wyżywić przez rok wszystkich mieszkańców Słowenii. Nie myśleliście, że aż tyle? A jednak... Zastanów się, czy i Ty dokładasz do tych statystyk swoją cegiełkę. Kiedy ostatnio resztki z obiadu powędrowały do kosza na śmieci albo znalazłeś w lodówce ser żółty, którego termin ważności upłynął? Musisz zdać sobie sprawę, że jeżeli wydałeś na coś środki, to kiedy to wyrzucasz, marnujesz de facto swoje pieniądze. Porady dotyczące tego, jak wydawać mniej na jedzenie, nie odnoszą się jedynie do zakupów, ale i do samego gotowania. Poznaj jeszcze inne sposoby na to, jak oszczędzać na jedzeniu! Gotuj samodzielnie i bez nadmiaru Kolejna wizyta w restauracji lub barze? Z niektórych z nich nie jesteś nawet do końca zadowolony? W domu posiłki możesz przyrządzić równie szybko i smacznie. Nie każdy przepis wymaga poświęcenia dużo czasu. Gotując samodzielnie, wiele zaoszczędzisz. Nie gotuj także na zapas. Przetwarzaj jedzenie, nie kupuj gotowych produktów tego typu Naprawdę nie stać Cię ani Twojego zdrowia na jedzenie gotowych posiłków, szczególnie jeżeli gotujesz dla całej rodziny. Dużo taniej jest przygotować cały garnek sosu bolońskiego z mięsa mielonego i pomidorów, niż kupić gotowy w słoiku. Kolejnym przykładem jest musli. Jeśli dodasz do siebie płatki owsiane, orzechy włoskie, rodzynki i wiórki kokosowe, to wyjdzie Ci zdrowsza (bez cukru) i tańsza mieszanka niż ta ze sklepu. Podobnie wygląda ta kwestia w przypadku gotowych przetworów. Ogórki kiszone możesz przecież przygotować samodzielnie. Będzie taniej i co najważniejsze, zdrowiej – w końcu, to od Ciebie zależy, co do nich dodasz. Sporządź plan posiłków i jadłospis Dosyć prostym sposobem na oszczędności byłoby ugotowanie dużego garnka rosołu i jedzenie go przez cały tydzień. Chodzi jednak o to, aby nie tylko było tanio, ale także smacznie. Już przy planowaniu zakupów zastanów się, jak je ciekawie zagospodarować. Możesz zacząć od przygotowania pożywnego kremu z dyni na wczorajszym rosole, poprzez kopytka z pozostałych ziemniaków, a skończyć na tostach francuskich z czerstwego chleba. Odpowiednio przechowuj żywność w lodówce i szafkach Często wyrzucamy jedzenie, ponieważ nieodpowiednio je przechowujemy. Przede wszystkim wyjmij je z plastiku i przełóż do szklanych pojemników z pokrywką lub pojemników próżniowych. Dzięki temu zachowasz ich świeżość na dłużej. Naucz się nowych przepisów Chcesz sprawdzić, ile można zaoszczędzić na jedzeniu? Wypróbuj więc nowe przepisy, które bazują na łatwo dostępnych i przystępnych cenowo produktach. W sieci znajdziesz całą garść inspiracji na ten temat. Być może odkryjesz w sobie nową pasję? Kto wie! Sposoby na oszczędne życie – garść kolejnych pomysłów Wiesz już, jak oszczędzać na zakupach. Znasz także porady dotyczące planowania posiłków. Czy możesz zrobić coś jeszcze? Jak oszczędzać na jedzeniu bardziej skutecznie? Ogranicz zamawianie i jedzenie na mieście Jak często zamawiasz jedzenie? Wówczas płacisz nie tylko za posiłek, ale i jego dostawę. O ile taniej byłoby go po prostu przygotować? Od czasu do czasu warto pozwolić sobie na drobne przyjemności, nie musi to być jednak najdroższa restauracja. Także częstotliwość jadania na mieście warto ograniczyć. Wyznacz sobie budżet na jedzenie na miesiąc Najłatwiej będzie, gdy wyznaczysz określony budżet, który możesz przeznaczyć na jedzenie. Dokładnie oszacuj, jaka kwota będzie wystarczająca – nie chodzi przecież o to, aby głodować. Wypłać tę kwotę w bankomacie. Gdy płacimy kartą, mniej odczuwamy wydatki, przez co słabiej je kontrolujemy. Jak oszczędzać na jedzeniu – podsumowanie Ile można zaoszczędzić na jedzeniu? Nawet kilka tysięcy rocznie! Po co dosłownie wyrzucać pieniądze? Zdecydowanie lepiej je odłożyć i wydać na coś o wiele bardziej atrakcyjnego. Pomóc może w tym kalkulator regularnego oszczędzania. Wiesz już, jak wydawać mniej na jedzenie – teraz wystarczy tylko, że postawisz sobie konkretny cel i zaczniesz do niego dążyć! A na koniec być może zainteresuje Cię także: Jak zarządzać finansami domowymi? O planowaniu budżetu domowego Jak oszczędzać pieniądze gdy dopiero zaczynasz ? “Jak zacząć oszczędzać pieniądze” – to pytanie dostaję minimum raz dziennie w wiadomościach na Instagramie . Bo niby takie proste, a jednak trudne to oszczędzanie pieniędzy. Trochę jak z dietą, niby wszyscy wiemy o co chodzi i co robić, ale jednak niewielu się udało. Zacznijmy jednak od początku. Nie nie, żadnego zaciskania pasa, choć wiem, że to pewnie pierwsza myśl, która przychodzi Ci do głowy. Nie wiem jak Tobie, ale mnie od za ciasnych pasków robi się duszno, a przy wyjątkowo pysznym obiedzie wolę odpiąć guzik- niż się umartwiać. Taki jest też mój sposób na oszczędzanie pieniędzy. Specjalnie pogrubiłam ten fragment o “wyjątkowo pysznym obiedzie”. Wiesz, jeśli każdego dnia luzowałabym guzik, dla byle schabowego, czy hamburgera w mcDonaldzie, to po pierwsze – musiałabym zmieniać rozmiar spodni co miesiąc. Po drugie i chyba ważniejsze – straciłabym poczucie co tak naprawdę jest dla mnie warte pofolgowania sobie. Te wszystkie przytłaczające problemy… Chcę Cię już na początku uświadomić, że na pewno będziesz mieć gorsze dni. Przyjdą takie momenty, kiedy człowiek łapie doła i ma ochotę odpuścić. Będzie też tak, że poczujesz się najbardziej samotna na świecie z tym całym ogarnianiem finansów. Będziesz na bezludnej wyspie ze swoimi przytłaczającymi jak głaz problemami. Na pewno spotkasz się też z brakiem zrozumienia wśród najbliższych. Choć nie powinno tak być, ale jestem pewna, że nie raz poczujesz wstyd, że “musisz to robić“. Skąd to wiem? Bo też tam byłam. Ba! Ciągle jestem. Też mam dni kiedy mam ochotę rzucić to wszystko i wyjechać na wakacje za kasę z karty kredytowej. I wrócić do życia pod hasłem “jakoś to będzie”. Ale najczęściej poprzestaje na przeglądaniu ofert biur podróży. Mamy z mężem też hobby- układamy puzzle z widokami z miejsc, do których planujemy pojechać. To takie nasze Vision Board, które dodają sił w trudnych chwilach. Nie rzucam wszystkiego, bo raz – idąc moją oszczędną drogą już tych kryzysów przeszłam kilkaset. Dwa bo wiem, że nie jestem z tym sama. Po to stworzyłam społeczność Mojenawierzchu, która liczy już kilkadziesiąt tysięcy dziewczyn takich jak ja i Ty. Żadna kobieta w swojej podróży do lepszego życia i stabilności finansowej, nigdy nie powinna czuć się sama. Po co zaczynać oszczędzać pieniądze? Koniecznie zacznij od ustalenia swojego DLACZEGO. To takie coś, co doda Ci sił wtedy gdy nie wszystko będzie szło jak zaplanowałaś. Dobry powód to pierwszy, milowy krok na drodze do skutecznego oszczędzania pieniędzy. To co najczęściej motywuje kobiety do oszczędzania pieniędzy to jeden z tych pięciu powodów: chęć uporządkowania lub zmiany w życiuzmęczenie życiem od wypłaty do wypłatyzdobycie funduszy na marzenia – wakacje, dom, remontchęć bycia mamą na pełen etat, dłuższe zostanie z dzieckiem w domuwzrost cen i galopująca inflacja U mnie nastąpił miks pierwszych czterech powodów. Napisz mi koniecznie w komentarzu, co Ciebie zmotywowało. To będzie się liczyło jako zapisane DLACZEGO, a marzenia zapisane zdecydowanie łatwiej zrealizować. By było Ci jeszcze łatwiej poukładać sobie to wszystko w głowie – mam prezent. Przygotowałam dla Ciebie wygodny planer celów oszczędzania. Możesz go sobie pobrać za darmo klikając w przycisk. Pobierz planer, a potem przejdziemy do kroku numer dwa na drodze do skutecznego oszczędzania pieniędzy. Gdzie są wszystkie moje pieniądze? Też się zastanawiasz gdzie one się szwendają? I dobrze, to krok numer dwa – ustal swoją obecną sytuację finansową. Zanim zaczniemy oszczędzać pieniądze, to warto by było wiedzieć gdzie one się rozpływają. Weź kartkę, długopis i wypisz wszystkie finansowe zobowiązania, które płacisz co miesiąc. Wszystkie kredyty i długi po rodzinie. Spisz też obecne oszczędności. Nie przejmuj się, że to może wyglądać trochę strasznie. Najlepszą metodą pokonania strachu jest działanie. To są fakty, ignorowanie ich nic nie zmieni. Spojrzenie prawdzie w oczy bywa jak zimny prysznic, ale nic tak przecież nie motywuje do działania jak lodowata woda o poranku. Codziennie z rana taki biorę, więc wiem co mówię. 🙂 Jak oszczędzać pieniądze jak nie mam z czego? To ustalenie obecnej sytuacji finansowej najczęściej kończy się takimi wnioskami. I wtedy wjeżdżam ja cała na biało z magicznym rozwiązaniem – BUDŻET MINIMUM. Ten termin wymyśliłam kilka lat temu i tak już został. Kiedy podejmowałam decyzję- wracać na dobrze płatny etat kierownika regionalnego w odzieżówce, czy zostać w domu z synem, a oszczędności zainwestować w biznes – BUDŻET MINIMUM był moim drogowskazem i kołem ratunkowym. Zresztą jest do teraz. Zawsze, gdy podejmujemy z mężem jakąś finansową decyzję, to te ustalenia sprzed kilku lat nadal są fundamentami naszej finansowej stabilności. Tak jak fundamenty wylewasz raz tak i budżet minimum wystarczy zrobić raz, ale porządnie. Wszystkie dodatkowe zmiany w budżecie miesięcznym to jak dekorowanie domu. Ale żaden dom bez fundamentów nie będzie trwały. Co to takiego i jak się do niego zabrać znajdziesz w osobnym wpisie “Budżet – przewodnik dla początkujących“. Możesz też sobie darować czytanie i przejść do działania. Wszystko co musisz wiedzieć znajdziesz w Minikursie Ogarnij swoje finanse. Proste instrukcje krok po kroku jak to wszystko policzyć, nawet jak nie kochasz się z tabelkami. Dwa pliki Excel -Kalkulator i mój autorski arkusz budżetu do samodzielnej pracy, z dokładnym objaśnieniem dla totalnie początkujących. Sprawdź sama! Ogarnij swoje finanse – minikurs Oceniony na 5 na podstawie 7 ocen klientów Jeśli wolisz oglądać niż czytać sprawdź koniecznie to wideo. Jest to zapis szkolenia live, które regularnie prowadzę na Instagramie. Zaczynamy oszczędzać pieniądze – krok trzeci. Budżet minimum pozwoli Ci oddzielić “wyjątkowo pyszne obiady” od tych przeciętnych. Chwila refleksji nad tym co jest naprawdę ważne i niezbędne w naszym życiu, a co to tylko minutowe zachcianki i przeglądanie się w oczach innych. Tu jest czas na napisanie sobie drukowanymi literami w widocznym miejscu… CUDZE OPINIE NIE PŁACĄ MOICH RACHUNKÓW A potem siądź do tych wszystkich rachunków i wypowiedz umowy tego czego nie potrzebujesz, wypisz się ze zbędnych subskrypcji i ponegocjuj warunki obecnych umów. Te wszystkie odzyskane pieniądze, to Twoje pierwsze, realnie oszczędzone pieniądze. Więcej w tym temacie znajdziesz w zamieszczonym niżej filmie. Poszukajmy zaskórniaków – krok czwarty. Jak myślimy o oszczędzaniu pieniędzy, to to odmawianie sobie ciśnie się mocno do głowy. Dlatego nic tak nie cieszy jak 5 dyszek znalezione w kieszeni zimowego płaszcza. Okazuje się, że sporo pieniędzy, które mogły by budować nasze oszczędności, kurzy się w piwnicy, zagraca szafę lub psuje się w spiżarce. Kolejny krok na drodze do sukcesu w oszczędzaniu pieniędzy to pozbycie się tego co nam już nie służy, a dla innych jest nadal wartościowe. Więcej sposobów na wsparcie budżetu takimi zaskórniakami znajdziesz tutaj we wpisie Jak szybko podreperować budżet domowy. Oszczędzanie pieniędzy to nie sprint ale maraton. Jeśli czytasz ten wpis, bo przycisnęło Cię i szukasz jednorazowych rozwiązań, to blog o oszczędzaniu nie jest dla Ciebie. Jeśli chcesz oszczędzać pieniądze na poważnie, po to by z tego małego DLACZEGO, o którym pisałam wyżej zrobiło się coś co zmienia życie, to witaj w naszej cudownej społeczności. Będziesz mieć sukcesy gwarantuję Ci to. Każdego dnia dostaję wiadomość o mniejszych lub większych zwycięstwach. To moje paliwo do działania, bo wiem, że uczenie kobiet rozważnego podejścia do swoich pieniędzy ma sens. KIlka wybranych znajdziesz o tutaj klik. Ale by oszczędzać pieniądze skutecznie, to trzeba zacząć małymi kroczkami. Krok piąty to – wybierz jedną kategorię wydatków, która najwięcej Cię kosztuje. Taką Twoją piętę achillesową Pobierz planer celów oszczędzania i rozpisz 3-4 następne kroki, a potem zaatakuj z pełną determinacją. Wyciągnij wnioski z porażek i sukcesów. A potem przerzuć się na kolejną kategorię i tak po kolei, nim się obejrzysz będziesz miała już mnóstwo powodów, by napisać do mnie i się pochwalić. Niekończące się tsunami sukcesu. Jeden z moich byłych szefów w odpowiedzi na pytanie “co słychać” zawsze odpowiadał – rewelacja, niekończące się tsunami sukcesu. Pozytywne podejście to klucz. Nie zmienia to faktu, że jego kariera w firmie zakończyła się bardziej jak ta fala tsunami roztrzaskująca się o brzeg. Jeśli jesteś na etapie, że jeszcze nie wiesz, czy tak na serio chcesz oszczędzać pieniądze, to pomyśl o tym tsunami. Nie zawsze jesteśmy w życiu na fali. Przetrwają Ci, którzy są przygotowani, nie Ci co liczą, że “jakoś to będzie”. Podsumowując – action plan dla Ciebie U mnie zawsze jest najprościej jak się da. Przygotowałam dla Ciebie Checklistę, którą możesz mieć pod ręką, żeby nic Ci nie umknęło. Pobierzesz ją sobie o tutaj A potem po prostu zacznij odhaczać podpunkty. Dasz radę! A w chwilach zwątpienia zawsze pamiętaj, że nie jesteś sama. W tym momencie, gdy pisze ten artykuł społeczność Mojenawierzchu liczy 90 tysięcy osób na wszystkich platformach, na których jestem. Widzisz, zdecydowanie nie jesteś z tym sama! Sporo wiem, ale ile jeszcze kobiet potrzebuje motywacji, by wziąć ster swojego życia we własne ręce! Dlatego podeślij ten wpis koleżance, siostrze lub mamie. Możesz też go udostępnić w swoich mediach społecznościowych. Przestańmy się wstydzić oszczędzania. Panowanie nad swoimi pieniędzmi to powód do chluby! Podziel się artykułem ze znajomymi! Rząd obiecał po 3000 zł dopłaty do węgla. Jest aż pięć powodów, które mogą sprawić, że nie będzie się z czego cieszyć. Oto trzy pomysły na uniknięcie katastrofyMamy już wypłacaną niektórym rodzinom gotówkę tytułem refundacji kosztów inflacji, a teraz dojdzie do tego obiecane przez rząd 3000 zł dopłaty do węgla. Niestety, wiele wskazuje na to, że ten pomysł będzie w bardzo dużej części przepalaniem – nomen omen – pieniędzy podatników zupełnie bez sensu. A potencjalni beneficjenci być może nie będą nawet w stanie dobrze wykorzystać tych pieniędzy. Jak zrobić dopłaty do węgla mądrzej? Oto trzy pomysłyZa ogrzewanie mieszkań i domów więcej zapłacimy tej zimy wszyscy. Największa część Polaków – ponad 15 mln osób – jest „podpięta” do ciepła systemowego, czyli za ciepłe kaloryfery odpowiada jakaś miejska spółka ciepłownicza (w każdym mieście inna). Te spółki niedawno zatwierdziły w URE swoje nowe taryfy na 2023 r. Radzę spojrzeć na informację, która do Was w tej sprawie dotarła pocztą urzędową, bo jest również:Święty spokój kierowcy w dobie wysokiej inflacji? Bezcenny. Jak można (spróbować) ograniczyć koszty eksploatacji samochodu? I ile to kosztuje? [NOWOCZEŚNI MOBILNI]Jest plan na wakacje za granicą? Jest też problem: wysokie ceny i słaby złoty. Dwa sposoby, by nie dać się złapać w sidła kursowe [MOŻNA SPRYTNIEJ]Cyberbezpieczeństwo w bankach: technologie przyszłości. Jak zmieni się świat bankowości? [BANK NOWOŚCI]Nie istnieje żadna średnia z tych taryf, ale np. w Gliwicach w 2021 r. ludzie płacili 41,5 zł za 1 GJ ciepła plus 12 zł miesięcznie opłaty dystrybucyjnej. W 2022 r. jest to już 43,4 zł za 1 GJ ciepła i średnio 14 zł miesięcznie opłaty dystrybucyjnej. A od stycznia 2023 r. będzie… 69 zł za 1 GJ ciepła i 25 zł opłaty przesyłowej. W innych miastach podwyżki są mniejsze lub większe, ale też o kilkadziesiąt procent. Tutaj macie wszystkie taryfy na ciepło w Waszych mieszkanie, zamieszkiwane przez trzyosobową rodzinę, w skali roku zużywa 25-30 GJ ciepła, co oznacza, iż podwyżka w takiej skali niesie za sobą rachunek wyższy o jakieś 800 zł w skali roku, albo – inaczej licząc – o 70 zł miesięcznie (np. było 150 zł, a będzie 220 zł miesięcznie). Im kto ma większe mieszkanie, tym podwyżka opłat za ciepło go bardziej zaboli. Mniej więcej 70% ciepła systemowego w Polsce jest z węgla, a cena tego surowca w ciągu roku poszła w górę ze 150 dolarów za tonę do 400 do węgla, a węgiel coraz droższyCzytaj też: Piekielnie drogi węgiel, ale czy warto jeszcze robić zapasy? Czy w czasie następnej zimy węgla może… zabraknąć? Jak się przed tym zabezpieczyć?Rząd dopłaci 3000 zł do węgla. Ale czy jest się z czego cieszyć?Kto nie jest „podpięty” do ciepła systemowego zapewne ogrzewa się gazem ziemnym (popularne paliwo wśród posiadaczy domów) albo ma kocioł na węgiel, ekogroszek albo jakieś inne paliwo stałe. I oczywiście też cierpi, bo węgiel na zimę nie dość, że jest koszmarnie drogi, to jeszcze bardzo trudno go kupić. Takich gospodarstw domowych jest 3,5 – jak wiecie – pospieszył z pomocą i przygotował ustawę, która miała ograniczyć ceny węgla – każdy miał mieć prawo do zakupu trzech ton po niecały 1000 zł. W zamian za to sprzedawcy – kupujący, rzecz jasna, znacznie drożej – mieliby dostawać dopłaty. Ale ponieważ nikt z rządu nie skonsultował tego z handlarzami węglem, to ci stanęli okoniem (nie chcieli ponosić ryzyka sprzedaży węgla poniżej kosztów) i sprawa się mamy nowy pomysł – 3000 zł dopłaty dla każdego, kto zarejestrował w specjalnej państwowej ewidencji jako główne źródło ogrzewania: kocioł na paliwo stałe, kominek, koza, ogrzewacz powietrza, trzon kuchenny, piecokuchnię, kuchnię węglową lub piec kaflowy na paliwo stałe, zasilane węglem kamiennym, brykietem lub peletem. Ustawa na razie jest na etapie prac parlamentarnych, ale podobno o pieniądze będzie można występować z tym pomysłem rządu kilka problemów. Z jednej strony nie ulega wątpliwości, że ludziom mającym problem z ogrzaniem się w zimie należy pomóc. Kilkukrotny wzrost cen węgla to nie przelewki, a ludzie mający kotły na węgiel zwykle nie są krezusami finansowymi (bo gdyby nimi byli, to zmieniliby źródło ciepła na bardziej ekologiczne i mniej kłopotliwe). Z drugiej jednak strony ten program rządowy niesie za sobą dużo pierwsze: nie ma żadnej gwarancji, że pieniądze zostaną wydane na węgiel. Z tego, co wiemy, rząd zamierza rozsypywać z helikoptera gotówkę, a nie np. bony na zakup węgla. Zatem każdy beneficjent będzie mógł zrobić z kasą to, na co ma ochotę. A więc np. napędzać nią inflację poprzez zakupy w sklepach. A gdy nastaną mrozy – i tak zgłosi się po pomoc, bo będzie mu drugie: nie ma żadnej gwarancji, że za te pieniądze uda się kupić węgiel. Rząd daje pieniądze do ręki, ale nie gwarantuje, że węgiel będzie dostępny. Podobno premier wydał państwowym firmom polecenie zakupu 4,5 mln ton węgla, ale nie wiadomo, czy jest ono realne, jaki węgiel uda się kupić, po jakiej cenie oraz czy będzie jak rozładować transporty (przepustowość portów jest ograniczona). Przy obecnych cenach węgla (2600-3000 zł za tonę) pieniędzy starczyłoby przeciętnemu gospodarstwu na tonę (przeciętnie na sezon potrzeba czterech, pięciu ton).Po trzecie: jest duże ryzyko, że dopłaty będą niesprawiedliwe. Z jednej strony będą obejmowały wszystkich posiadaczy kotłów (a nie wszyscy potrzebują pomocy w równym stopniu), a z drugiej – pominą tych, którzy np. wymienili kotły na gazowe (a teraz są w pułapce drogiego gazu). Ci, którzy korzystają z ciepła systemowego, też nie dostają dopłat (choć ich taryfy są zatwierdzane przez URE). Wsparcie powinno być mniej więcej równe dla wszystkich osób będących w porównywalnej sytuacji. A tutaj jedna grupa konsumentów dostaje gotówkę do ręki, a inne czwarte: kryteria przydziału pomocy (na razie) są nieostre. Niektórzy moi czytelnicy zwracają uwagę, że w ich zgłoszeniach do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB) jest wyszczególnionych kilka źródeł ciepła i żadne nie jest uznawane za wiodące. „Czy będę mógł skorzystać z dopłaty?” – pytają. Niektórzy chcą w te pędy modyfikować zapisy w CEEB, co stworzy dodatkowe zamieszanie. Te mankamenty się da jeszcze poprawić, bo ustawa dopiero się rzeźbi (jest w Sejmie).Dopłaty do węgla – przysługują czy nie?Po piąte: dopłaty do węgla mogą zniechęcić niektórych posiadaczy kotłów do zmiany sposobu ogrzewania. Jest ryzyko, że takim programem rząd torpeduje sobie inny program – „Czyste powietrze”? Tysiące albo dziesiątki tysięcy ludzi mogą uznać, że jednak opłaca się poczekać z wymianą kopciucha na coś mniej trującego, bo 3000 zł piechotą nie chodzi. Ten i ów dojdzie do wniosku, że skoro rząd dopłaca do węgla, to w ogóle nie ma sensu wymieniać pieca, bo im bardziej jest „trujący”, tym rząd będzie więcej dopłacał w gotówce do jego pomysły, by dopłaty do węgla miały sensTo bardzo poważne zarzuty w stosunku do rządowego pomysłu na pomaganie ludziom cierpiącym z powodu drogiego węgla. Nie oznacza to, że nie należy im pomagać. Dopłaty do węgla mogłyby mieć sens. Ale powinno się to robić z głową. Rząd powinien pamiętać o kilku ważnych rzeczach, o których w tym konkretnym przypadku chyba pierwsze: najtańszy jest węgiel, którego nie spalimy. Chciałbym zobaczyć rządowy plan oszczędzania węgla. Jak przemysł może ograniczyć zużycie? Jakie zasady powinniśmy wprowadzić, żeby zmniejszyć zapotrzebowanie na węgiel? W jaki sposób rząd zamierza zarządzać zapasami? Przecież węgiel długo nie będzie tańszy. Co roku będziemy dawać ludziom do ręki jakieś dopłaty? To chore. Jeśli w tym roku mamy wydać dużo pieniędzy na dopłaty, to niech za tym stoi jakiś plan na zmniejszenie zużycia węgla (a więc i gwarancja, że w przyszłości już nie trzeba będzie dopłacać).Czytaj więcej o tym: Kolejne kraje wprowadzają programy oszczędzania prądu i gazu. Które z „kryzysowych” pomysłów nas dotkną? W Polsce ruszyły dotacje na docieplanie domówPo drugie: rząd za te same pieniądze kupiłby węgiel taniej. Sytuacja jest trochę taka, jak z różnymi rządowymi transferami: władza nie umie zakontraktować dla ludzi usług publicznych (np. dostępu do lekarza), więc daje im pieniądze i mówi, żeby sobie sami kupili na wolnym rynku. Z węglem jest tak samo. Gdyby rząd go kupił i przekazał ludziom (wcześniej np. wydając jakieś bony), to osiągnąłby dużo lepszy efekt, niż rozdając pieniądze na zakup węgla na rynku. Firmy będą kupowały ten węgiel zapewne drożej, niż kupiłoby państwo, będą chciały na tym zarobić (czyli doliczą marżę), niektóre zapewne będą chciały wykorzystać panikę (pojawią się zachowania spekulacyjne), a pieniądz wrzucony ludziom do kieszeni jeszcze bardziej rozgrzeje licytację o węgiel i podniesie jego ceny. Czyli za te 3000 zł będzie można kupić jeszcze mniej trzecie: rząd powinien opracować system wsparcia dla osób „ubogich energetycznie”. Rzucanie jednorazowych dotacji i dopłat tam, gdzie akurat wydaje się, że jest najdrożej, jest skrajnym marnotrawstwem. W Polsce jest kilka milionów osób, które nie są w stanie sfinansować sobie ciepła, oświetlenia i opłacić czynszu. Należy je zidentyfikować (co powinno być proste, uzależnione od dochodów na osobę w gospodarstwie domowym, które wynikają z zeznań podatkowych) oraz objąć spójnym, jednolitym systemem wsparcia. Np. „jeśli masz mniej niż X na osobę w rodzinie, to przysługuje ci bon w wysokości Y na zapłatę części rachunku za ciepło, prąd, gaz”.Dopóki rządzący nie zrobią tych trzech rzeczy, kilkanaście miliardów złotych wydane na dopłaty do węgla pójdzie w bardzo dużej części na zmarnowanie. Nomen omen – zostaną przepalone, częściowo bez najmniejszego sensu. Chyba że rząd choć trochę zmądrzeje i skorzysta z powyższych trzech rekomendacji. Nie ma za zdjęciu tytułowym: węgiel płynie do Polski ( No, nie licząc sytuacji, w których akurat nie miałam pod ręką bankomatu. Nie jestem milionerem, ba nie jestem nawet na progu średniej krajowej. Szczególnie odkąd podjęłam decyzję o rozpoczęciu drugiego kierunku (dietetyki) – oferta edukacyjna wybranej przeze mnie szkoły prywatnej była zdecydowanie lepsza niż ta, którą proponował Uniwersytet Medyczny (na którym studiuję biotechnologię). Ale nie o szkolnictwie wyższym zamierzałam pisać (nie tym razem)! Przechodzę do rzeczy i zapraszam na post, w którym mówię jak oszczędzać pieniądze a przede wszystkim jak dojść do etapu, w którym po prostu się nas trzymają 😉 Moje sposoby na porządkowanie budżetu Ten temat można rozpatrywać w wielu płaszczyznach, jednak najbardziej popularne jest planowanie budżetu w skali roku lub miesiąca – dziś opiszę Wam tą drugą możliwość. 1. Uczciwie określić wpływy Mam na myśli wykazanie wszystkich przychodów, bez pomijania zarobku ze sprzedaży ubrań na Allegro, premii, niespodziewanych prezentów. Po prostu wszystko! U mnie głównym źródłem utrzymania są hojni rodzice – bez ich pomocy zdecydowanie musiałabym pogodzić dwa kierunki i bloga z pracą. Oprócz przelewu rodzicielskiego 9 miesięcy w roku mogę liczyć na stypendium naukowe (choć nie gwarantuję, że po minionej sesji sprawa nie ulegnie zmianie). Nadal mam drobne wpływy z FM, jakichś pomniejszych sprzedaży używanych rzeczy na Allegro. Wszystko ma swoją komórkę w Excelu, która automatycznie sumuje wpływy. 2. Uwzględnić wszystkie wydatki stałe, które są absolutnie konieczne W przypadku moim i Ł. środki na te cele trafiają na oddzielne (wspólne) konto przeznaczone właśnie do wydatków bieżących. utrzymanie mieszkania (czynsz, Internet, inne opłaty)paliwo/bilety komunikacji miejskiejzakupy spożywcze – kwota solidnie zaokrąglona w góręchemia gospodarcza (u nas ten wydatek odchodzi, zaopatrujemy się we wspomnianym FM group i za zakupy płacimy 10% wartości, resztę pokrywając rabatem) 3. Uwzględnić wydatki, które nie są niezbędne do przeżycia, ale do życia już tak Czyli szeroko pojęte przyjemnostki: kinojedzenie na mieściekosmetykiubrania (wydatki z tej kategorii planuję nawet z miesięcznym wyprzedzeniem, co ułatwia mi kontrolę nad szafą)książki 4. Uwzględnić wydatki, które planujemy w przyszłości, a które wymagają bieżącego odkładania W moim przypadku są to: czesne za dietetykę (5640 zł! za rok), które pochłania 100% mojego stypendium na biotechnologiiWAKACJE (mam wielką nadzieję, że Ł. dostanie 3 tygodnie urlopu i będziemy mogli wcielić w życie plan eurotripu ze znajomymi) 5. Zsumować wydatki i zacząć oszczędzać Po zestawieniu punktu piątego i pierwszego widzimy ile pieniędzy mamy, na co wydajemy za dużo, a na który cel możemy przeznaczyć więcej pieniędzy. Posiadanie wiedzy na ten temat ułatwi planowanie budżetu i realizację długoterminowych marzeń. Dzięki temu prostemu zabiegowi zdecydowanie łatwiej będzie nam oszczędzać pieniądze. SKĄD ONA NA TO MA!?!??!?!?!?!?!?!?! Kiedy widzę liczne komentarze np. pod zdjęciem blogerki z luksusową torebką to najzwyczajniej w świecie wstyd mi za ludzi! Czasami wystarczy bardziej świadoma organizacja budżetu i pieniądze o dziwo się znajdą 🙂 Jeśli nie (szczególnie studenci) bez problemu można się postarać o dodatkową pracę i czas spędzony na narzekaniu pod czyimś zdjęciem, spędzić na zarabianiu pieniędzy lub po prostu podnoszeniu dotychczasowych kwalifikacji. Skoro dużo pracujesz, kontrolujesz wydatki, a wiecznie nie masz pieniędzy to może trzeba się zastanowić nad zmianą branży? Każdy z celów długoterminowych (wspomnianych w punkcie czwartym) ma swoje oddzielne konto oszczędnościowe (uff, całe szczęście, że w ING za to nie płacę). W przypadku dietetyki jest to zwykłe konto oszczędnościowe, czasami przerzucam część pieniędzy na lokatę – raczej nie w celach inwestycyjnych, bo zyski są śmiesznie małe, ale po prostu ze względu na absolutną nietykalność zamrożonych tam pieniędzy. Jeśli chodzi o to jak oszczędzać na wakacje polecam Dream Saver (również z ING) lub inne programy do niego podobne – jest jakieś symboliczne oprocentowanie, ale nie o to w nim chodzi – program pokazuje Ci bieżący stopień realizacji celu, można wybrać motywujące zdjęcie, przesłać stałe zlecenie przelewu. To całkiem przyjemny motywator, mi zdecydowanie pomógł oszczędzać. Wszelkie nadmiary z kont na wydatki bieżące jak i na przyjemności regularnie pod koniec miesiąca przelewam na konto oszczędnościowe (odpowiednio wspólne i moje prywatne). Na oszczędnościowym koncie prywatnym leżakują też pieniądze, które są różnicą między całkowitymi wpływami i przewidzianymi… odpływami 🙂 To konto oszczędnościowe jest swoistym kontem awaryjnym – na nieprzewidziane wydatki (no wiecie, np. super skórzane buty poszukiwane od roku za połowę ceny). Jednocześnie często przesuwam z niego pieniądze na cele podróżnicze. Świetnym, bezbolesnym sposobem na to, żeby zacząć oszczędzać pieniądze jest Smart Saver (bądź występujące pod inną nazwą niż w ING skarbonki). Zamysł jest taki – zaokrąglenie kwoty, za płatność elektroniczną lub przelew zostaje automatycznie przerzucane na konto skarbonkowe. Może to być zaokrąglenie do 5/10 złotych lub procent od kwoty transakcji bezgotówkowej. Tylko z konta „na życie” udało nam się odłożyć około 500 złotych od maja 🙂 Teraz pora na mój prywatny patent z korzyścią dla portfela i… figury. Jeśli siedzę sobie w domu i przejdzie mi przez myśl zamówienie pizzy, wręcz już podchodzę do telefonu, żeby wykręcić ulubiony numer i… zrezygnuję, to pieniądze zaoszczędzone w ten sposób trafiają bezapelacyjnie do specjalnie stworzonej do tego celu skarbonki. Podobnie robię, kiedy w sklepie nie kupię czekolady, w restauracji obejdę się bez deseru itd. Skarbonka jest idealna, bo nie ma żadnego wyjścia awaryjnego – przepływ pieniędzy jest możliwy tylko od środowiska do jej wnętrza. To taka puszka, którą można otworzyć tylko tak, jak konserwę, a miejsce na wrzucanie pieniążków jest tak małe, że żadna pęseta się nie wciśnie! Bieżące źródło inspiracji Czymże jest mój jeden post, wobec pracy tego jednego człowieka? Panie i Panowie, przed Państwem Michał Szafrański autor najlepszego bloga w sieci o tym jak oszczędzać pieniądze. Z Michałem nie znamy się osobiście, ale nie przeszkadza mi to w tym, by szczerze docenić jego Internetową działalność. Facet ma ogromną wiedzę na temat zarządzania domowymi finansami a w ciągu roku zgromadził wokół siebie zaangażowaną społeczność stu tysięcy czytelników (choć teraz jest ich pewnie zdecydowanie więcej). Michał całkiem niedawno, przygotował swoiste kompendium wiedzy o oszczędzaniu do pobrania za darmo. Polecam serdecznie! Po co to wszystko? Wszystkie te patenty umożliwiają mi spokojne życie. Nie muszę się martwić, że dwudziestego dnia miesiąca obudzę się z ręką w nocniku. W wieku dwudziestu jeden lat dzięki ogromnej pomocy rodziców, ale i samozaparciu (potrzebne przy pracowaniu na stypendium) i zaradności (stałe wyszukiwanie sposobów na powiększenie zasobności portfela) mogę sobie pozwolić na wyjście do dobrej restauracji, kina, wyjazd na wczasy, kupno laptopa czy cieni do powiek za 100 złotych (co przeżywam do dnia dzisiejszego). Wszystko o czym piszę wykształcili we mnie rodzice, którzy budując dom woleli robić to przez pięć lat niż wziąć na ten cel kredyt. Ci sami rodzice nigdy nie spełniali moich zachcianek „od tak” na wszystkie musiałam zasłużyć i znać wartość pieniądza finansującego moje widzimisię (nie dotyczy taty, któremu czasami zdarzało się uginać pod córeczkowym urokiem). Jak to ładnie ujęła Segritta, mam mentalność bezkredytową. Jestem ciekawa jak odniesiecie się do tego tekstu – od wielu znajomych często słyszę, że żyje się tylko raz, że powinnam wyluzować i że kwestie finansowe mają w moim życiu zbyt duże znaczenie. Jednocześnie znam wiele osób, które niezależnie od tego ile wpływów by nie miały… nigdy nie mają pieniędzy. Jestem ciekawa Waszej opinii po przeczytaniu tekstu no i Waszych sposobów na to, by oszczędzać pieniądze!

jak oszczedzac gdy nie ma z czego